Przeskocz do treści

Jest film, który odkryłam dopiero jakieś dwa lata temu i od tej pory oglądanie go to jeden z najlepszych sposobów na kulinarne kryzysy. To "Julie i Julia" z moją ulubioną Meryl Streep. I dużą ilością pysznego jedzenia. I masła. Bo czasami jedynym wyjściem jest zamknąć się w kuchni, włączyć piekarnik i coś upiec. Na przykład kurczaka z cudownie chrupiącą, maślaną skórką, w towarzystwie pieczonych warzyw, które rozpływają się w ustach. I ten zapach! A zresztą co ja Wam będę pisać, łapcie przepis i sami spróbujcie 🙂

Kurczak z maślaną skórką i warzywami

(porcja na ok. 4 osoby)

  • 1 kurczak (1 1/2 - 2 kg)
  • 1 papryka żółta (lub inna)
  • 2 marchewki
  • 1 koper włoski (fenkuł)
  • 1 duża lub 2 mniejsze cebule
  • 100 g miękkiego masła
  • 1 łyżeczka cząbru
  • 1 łyżeczka przyprawy ziołowej do kurczaka
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej (może być wędzona)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki pieprzu

Kurczaka umyć i dokładnie osuszyć ręcznikiem papierowym. Warzywa obrać, umyć i pokroić na kawałki. Miękkie masło wymieszać w misce z przyprawami i natrzeć nim kurczaka.

Piekarnik nagrzać do 200°C. Formę do pieczenia wyłożyć papierem do pieczenia, wyłożyć na dnie warzywa a na wierzchu ułożyć kurczaka. Piec go przez około 90 minut, w połowie pieczenia odwracając kurczaka na drugą stronę i polewając od czasu do czasu cieczą zbierającą się na dnie formy.

Podawać po upieczeniu, na przykład z sałatą w śmietanie (z sokiem z cytryny, pieprzem, solą i dodatkiem świeżego ogórka).

Gdy byłam mała skrycie marzyłam o posiadaniu "serduszkowej" gofrownicy. Doskonale pamiętam jeden stary egzemplarz żeliwnej gofrownicy, który leżał gdzieś w kuchennej szafce i nigdy nie był używany (D., mamy go jeszcze gdzieś? 🙂 ).

Moje małe marzenia mają to do siebie, że spełniają się zupełnie niespodziewanie, czasami po wielu latach. Gdy w grudniu w prezencie dostałam serduszkową gofrownicę na prąd, cieszyłam się jak dziecko 🙂 Dziś przyszedł czas, by ją wypróbować.

Do gofrów nie dodałam proszku do pieczenia, więc wyszły dość cienkie, ale przepyszne. Z waniliową nutą, dodatkiem kremu orzechowo-czekoladowego (o którym więcej piszę pod koniec wpisu) i z malinami. Najlepsze gofry, jakie jadłam!

Gofry z kremem orzechowo-czekoladowym i malinami
(porcja na 2 osoby)

  • 1 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia (opcjonalnie)
  • szczypta soli
  • 1 łyżka cukru pudru
  • kilka kropel ekstraktu z wanilii
  • 2 jaja
  • 1/2 szklanki oleju
  • 1szklanka mleka

Jajka wbić do miski, dodać mleko, olej, sól, cukier i ekstrakt z wanilii. Dodać mąkę (i proszek do pieczenia, jeśli lubimy bardziej puszyste gofry, ja pominęłam ten składnik). Wszystkie składniki krótko zmiksować, odstawić na 10-15 minut.

Na dobrze rozgrzaną gofrownicę wlewać porcje ciasta (po ok. 1 chochli), można rozprowadzić ciasto łyżką po gofrownicy, ale nie jest to konieczne. Zamknąć pokrywę i piec gofry, aż będą rumiane - ja piekłam na najwyższej mocy ok. 3 minuty (moja gofrownica została kupiona w jednym z supermarketów, ma moc 1200 W, gofry nie wychodzą mocno chrupiące, ale dzięki regulacji mocy ładnie się rumienią i są smaczne).

Upieczone gofry układać na kratce (gdy odłożymy je na talerz zwilgotnieją i zmiękną).

Przed podaniem posmarować gofry kremem czekoladowo-orzechowym* (w temperaturze pokojowej, wtedy lepiej się rozsmarowuje) i ozdobić malinami (lub innymi ulubionymi owocami).

* Nowa odsłona kremu orzechowo-czekoladowego i czekoladowego Terravita bez tłuszczu palmowego i z naturalną wanilią, zamiast waniliny. Spróbowałam obu smaków i pozytywnie się zaskoczyłam - fajna konsystencja i mocno czekoladowy smak, dobrze się rozsmarowuje na placuszkach i gofrach (jeśli jest w temperaturze pokojowej), ładnie się błyszczy. Nadaje się także jako dodatek do kremów do ciast i tortów

2

Zima to, czy jesień? Już sama się gubię. Patrzę w kalendarz - 8 stycznia, jak byk. A tu śniegu brak, ledwo jakiś przymrozek rano, kilka zamarzniętych kałuż i tyle. Słońca jak na lekarstwo, spod koca nie wychodziłabym nigdy. Ale wychodzić trzeba, bo praca wzywa. I tęsknota za morzem w weekend. I wyprzedaże też. Więc wychodzę, dłuugim szalem się opatulam, sweter ubieram, rękawiczki (czapki nigdy! czapka to złooo). Ale jak wracam do domu to zimno jak nic, więc na takie chwile jest zupa. A jak jest lekko pikantna i z dużą ilością warzyw i mięsa to już w ogóle fajnie. Polecam więc i Wam! 🙂

Rozgrzewająca zupa a'la gulaszowa

(ok. 6 porcji)

  • 2 średnie ziemniaki
  • 1 marchewka
  • 1 papryka czerwona
  • 2 cebule szalotki (lub 1 zwykła)
  • 250 g piersi z indyka
  • 1 puszka groszku konserwowego
  • ok. 1 1/2 - 2 l bulionu warzywnego
  • 1 mały słoiczek koncentratu pomidorowego
  • pieprz, sól
  • 1 łyżeczka czosnku suszonego
  • 1 łyżeczka mielonej papryki wędzonej
  • szczypta suszonej bazylii i oregano
  • szczypta suszonej papryczki chilli
  • 1 łyżeczka mąki do zagęszczenia zupy

Ziemniaki, marchewkę i cebule obrać, umyć. Paprykę umyć i pozbawić gniazda nasiennego. Warzywa pokroić w kostkę. Mięso umyć, pokroić w większą kostkę. W garnku podsmażyć warzywa i mięso na odrobinie oleju.
Do garnka wlać bulion warzywny (by przykrył warzywa i mięso), gotować do miękkości około 20 minut. Dodać odsączony z zalewy groszek. Dodać koncentrat pomidorowy i przyprawy, podgotować. Mąkę wymieszać z odrobiną wody, by miała płynną konsystencję i, mieszając zupę wlać ją do garnka przez sitko (by zapobiec powstaniu grudek). Doprowadzić zupę do zagotowania. Zupa smakuje najlepiej następnego dnia po ugotowaniu. Smacznego!

 

Rok 2017 zaczynałam tymi ciasteczkami owsianymi z pomarańczą i gorzką czekoladą, kończę go bardzo kruchymi ciasteczkami migdałowymi.

To był długi i pouczający rok. Dużo się zmieniło. Zrealizowałam wszystkie postanowienia noworoczne, spełniłam kilka marzeń. Zbudowałam domek na działce, posadziłam dwa drzewa, zmieniłam pracę, przeprowadziłam się. Odkryłam po raz kolejny jak ważni są wspaniali ludzie wokół mnie, którzy motywują i dodają odwagi, a także pomagają w trudniejszych momentach i po prostu są obok. Stworzyłam własną domową dżunglę, która, choć kapryśna, cieszy oko na co dzień. Korzystałam z tego, że mieszkam teraz blisko morza i odbyłam wiele nadmorskich spacerów, z ulubionym zbieraniem bursztynów. Starałam się sprawiać sobie małe przyjemności, na przykład stworzyłam foto książkę z ulubionymi przepisami z bloga, którą podarowałam najbliższym (jeden egzemplarz mam na półce, by pamiętać, że blog to wspaniała pasja). Były również trudniejsze momenty, więc mam nadzieję, że 2018 rok będzie spokojniejszy 🙂

Samych dobroci Wam życzę! <3

Kruche migdałowe ciasteczka

(ok. 50 sztuk)

  • ok. 250 g mąki
  • 200 g mielonych migdałów
  • 50 g cukru pudru
  • 2 jajka
  • 200g masła
  • kilka kropli esencji migdałowej

Wszystkie składniki zagnieść na gładkie ciasto. Rozwałkowywać na płaskiej powierzchni podsypanej mąką (nie za cienko) i wykrawać ciasteczka. Piec około 12-15 minut w piekarniku nagrzanym do 200ºC, do momentu, gdy ciasteczka lekko się zrumienią. Ozdabiać według uznania - u mnie cukier puder i czekolada mleczna.

Lubię grudzień, choć nie zawsze tak było. Wystarczy jednak odrobina wysiłku i codziennie można znajdować małe rzeczy, które cieszą. Tak jak każdy pracuję na pełen etat, czasami po powrocie do domu jedyną rzeczą, o której marzę jest położenie się pod kocem i nie myślę wtedy o świątecznych przygotowaniach.

Ale staram się w grudniu. By docenić smak zimowej herbaty z goździkami i pomarańczą. By przynieść do domu pachnące gałązki sosny. By wystawić moje dwa aniołki i inne ozdoby świąteczne. By zapalać adwentowe świeczki. By ubrać choinkę i cieszyć się bombkami migoczącymi w świetle lampek. By kupić wspaniałe prezenty dla bliskich i je zapakować. By odwiedzić tych, z którymi nie mam czasu spotykać się na co dzień. By ubrać świąteczny sweter, pomalować usta na czerwono i pójść na Jarmark, by poczuć magię Świąt. I wreszcie by upiec pierniczki, udekorować je i zawieźć na Święta małej K., która czeka na nie co roku.

A Ty poczułaś/eś już magię Świąt? Zatrzymałaś/eś się w codziennym biegu, by zapatrzyć się na lampki na wystawowej choince? Spojrzałaś/eś rano za okno, by choć chwilkę nacieszyć się śniegiem? Powiedziałaś/eś bliskim, że są dla Ciebie ważni?

Pierniczki drożdżowe

(ok. 50 sztuk, na podstawie przepisu z bloga Domowe Wypieki)

  • 4 szklanki mąki
  • 4 jajka
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 4 łyżki miodu
  • 1 opakowanie przyprawy do piernika
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/2 kostki świeżych drożdży
  • 120 g masła
  • skórka z 1 cytryny
  • 1 łyżka kakao (opcjonalnie)
  • 1 jajko do posmarowania pierniczków
  • ok. 300 g czekolady (mleczna + gorzka lub sama mleczna) do dekoracji lub lukier (ze zmiksowanych 2 białek i 250 g cukru pudru)
  • kolorowe posypki

Miód z masłem (i kakao, jeśli dodajemy) i przyprawą do piernika podgrzać, aż do rozpuszczenia. Po przestudzeniu (nie może być gorące!) dodać drożdże i dokładnie wymieszać. Mąkę wymieszać z cukrem pudrem i sodą. Do suchych składników dodać rozpuszczone masło z miodem i drożdżami, a także jajka i skórkę cytrynową. Zagnieść gładkie ciasto. Z rozwałkowanego ciasta wycinać foremkami pierniczki o grubości około 3 – 4 mm. Przed wstawieniem pierniczków do piekarnika nagrzanego do 180°C, należy je posmarować roztrzepanym jajkiem. Pierniczki należy piec około 10 minut, aż się zrumienią. Po ostudzeniu pierniczki dekorować według uznania - najpierw zanurzyć je w roztopionej czekoladzie, później dekorować posypkami. Pierniczki są miękkie, można je upiec nawet dzień przed Świętami. Jeśli pieczemy je wcześniej, należy ciastka przechowywać w szczelnie zamkniętym pudełku/puszce.

Pięć lat, czterysta sześćdziesiąt dwa opublikowane wpisy, chwile zwątpienia i braku weny, momenty radości i dumy z tego, że inni korzystają z moich przepisów.

Czasami zastanawiam się, czy nadal warto tworzyć przepisy, przygotowywać dania i robić zdjęcia. Przypominam sobie wtedy, dlaczego właściwie zaczęłam blogować - by dzielić się z innymi przepisami, głównie na słodkości. By mieć swój kawałek kulinarnego świata w Internecie i wracać do dań i związanych z nimi wspomnień.  Nic nie cieszy mnie też tak, jak dzielenie się pysznościami z bliskimi. Dzięki stronie sliwkowskawkuchni.pl mogę się dzielić wypiekami i daniami także z Wami. Dziękuję, że odwiedzacie Śliwkowską 🙂

Urodziny należy świętować, zapraszam więc na przepis na prosty sernik tiramisu, bez pieczenia <3

Sernik tiramisu na zimno

(okrągła forma 22 cm)

Masa serowa:

  • 400 g naturalnego serka homogenizowanego
  • 250 g serka mascarpone
  • 200 g śmietanki 30%
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • kilka kropel esencji waniliowej
  • 1/3 szklanki wrzącej wody
  • 2 1/2 łyżki żelatyny
  • 1 opakowanie podłużnych biszkoptów
  • 1 filiżanka posłodzonej kawy
  • 30 ml alkoholu (rum lub likier Amaretto)
  • kakao do posypania

Spód tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia. Śmietankę ubić, na końcu dodając cukier puder i esencję waniliową, dodawać serek homogenizowany i serek mascarpone, dokładnie zmiksować. Żelatynę rozpuścić we wrzątku, dodać do masy i zmiksować. Na dnie formy ułożyć podłużne biszkopty, nasączyć je kawą z alkoholem. Na biszkopty wylać połowę masy. Znów ułożyć warstwę biszkoptów, ponownie nasączyć je kawą. Wyłożyć na biszkopty resztę masy i wyrównać. Sernik wstawić na minimum 2-3 godziny do lodówki, by stężał. Przed podaniem sernik posypać kakao.

Powoli kończy się mój najbardziej znienawidzony miesiąc w roku. Nie mam pojęcia jak go w tym roku przetrwałam. Być może dzięki cynamonowo-pomarańczowym świeczkom, hektolitrom gorącej herbaty, grubym kocom, siedzeniu obok mojej domowej dżungli i wyobrażaniu sobie, że jednak jest ciepło. Być może dzięki zupom kremom, które królują w mojej kuchni jesienią. A krem pieczarkowy to moje ostatnie odkrycie -jest pyszny, szczególnie podany z moją ulubioną zieloną pietruszką <3

 

Krem pieczarkowy

(4 porcje)

  • 500 g pieczarek
  • 2 średnie ziemniaki
  • 1 większa pietruszka
  • 1 większa cebula
  • 2 łyżki masła
  • 1 l bulionu warzywnego (można do niego dodać kilka suszonych grzybów)
  • pieprz
  • sól
  • 100 g kremowego serka topionego

Ziemniaki i pietruszkę obrać, umyć i pokroić na kawałki. Cebulę obrać posiekać w kostkę. Pieczarki umyć i pokroić w ćwiartki. Pieczarki i cebulę podsmażyć na maśle przez kilka minut. Pieczarki z cebulą, ziemniaki i pietruszkę zalać bulionem i ugotować do miękkości. Dodać serek topiony i zmiksować blenderem. Krem doprawić do smaku solą, pieprzem, dokładnie wymieszać, podgrzewając jeszcze chwilę. Najlepiej smakuje posypany natką pietruszki i podany z pieczywem.

Mam to szczęście, że mieszkam jakieś 2 kilometry od morza, a droga do niego prowadzi przez las, obok jeziorka. W taki weekend jak ten, czyli ciepły i słoneczny, grzechem byłoby z tego nie skorzystać. Naspacerowałam się więc, nazbierałam liści i bursztynów, nawdychałam jodu, poskakałam w kaloszach po wodzie i z radością udałam się do domu na herbatę i ciasteczka.

Ale najpierw był poranek po wesołej i dłuuugiej piątkowej nocy 🙂 Były jajka zapiekane z szynką i mozzarellą, kawa piernikowa i świeżo wyciskany sok pomarańczowy. Bo trzeba się rozpieszczać, prawda?

Jajka w chlebie z mozzarellą

(porcja na 1 osobę - 2 jajka)

 

  • 2 jajka
  • 2 plasterki szynki
  • 4 plasterki mozzarelli
  • szczypiorek
  • pieprz i sól do smaku
  • masło (do wysmarowania kokilek i posmarowania chleba)
  • 2 kromki chleba (u mnie razowy)

Szczypiorek posiekać. Szynkę pokroić. Kokilki dobrze wysmarować masłem. Na dnie ułożyć kromki chleba posmarowane odrobiną masła (dociąć w razie potrzeby, by pasowały do kokilek), wsypać do każdej kokilki posiekaną szynkę.

Wbić do każdej kokilki po jednym jajku, doprawić solą i pieprzem, posypać szczypiorkiem i na wierzchu ułożyć plasterki mozzarelli.

Zapiekać w piekarniku nagrzanym do 190°C przez około 15 min (lub nieco dłużej, jeśli zależy nam na bardziej ściętym jajku).

Zapas świeczek zapachowych i wosków uzupełniony, ulubiony koc na kanapie, herbaty tylko czekają na swoją kolej, nowy kubek stoi w szafce. I chociaż nabawiłam się strasznego przeziębienia chodząc w wiosennej kurtce (nie martw się mamo, już noszę jesienną :*), to jestem gotowa na późną jesień.

Od zawsze lubię piec wieczorami, relaksuje mnie sama czynność przygotowywania ciasta, zagniatania drożdżowego lub kruchego, krojenie lub duszenie owoców - śliwek, gruszek i jabłek. Roztapianie czekolady, robienie kruszonki, ubijanie bezy. I myśli się jakoś lepiej układają w głowie. A pieczenie dla przyjaciół to już w ogóle najlepsza rzecz na świecie <3

Może skusicie się na proste, ale pyszne ciasto, pachnące wanilią z kwaskowatymi renetami i maślaną kruszonką? 🙂

 

Małe ciasto z jabłkami i kruszonką

(okrągła forma ok. 22 cm)

Ciasto:

  • 1 3/4 szklanki mąki
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • kilka kropli esencji waniliowej
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki mleka
  • 2 jajka
  • 70 g stopionego masła
  • 3 jabłka renety

Kruszonka:

  •     2 łyżki masła
  •     2 czubate łyżki mąki
  •     2 czubate łyżki cukru

Jabłka obrać, pozbawić gniazd nasiennych i pokroić w plasterki. Z masła, mąki i cukru zrobić kruszonkę, rozcierając składniki palcami (dość szybko, by masło się nie roztopiło). Wymieszać łyżką w misce mokre i suche składniki na ciasto. Spód formy do pieczenia wyłożyć papierem do pieczenia (ułożyć papier na spodzie, zacisnąć obręcz i odciąć resztę papieru) . Masę przełożyć do formy, na wierzchu powtykać jabłka, posypać kruszonką. Ciasto piec przez około 50-55 minut w piekarniku nagrzanym do 180ºC (dobrze jest naciąć środek ciasta w połowie pieczenia, by uniknąć zakalca). Przed podaniem można posypać cukrem pudrem.

 

Jesienią wspaniale siedzi się z przyjaciółmi wieczorami, przy winie i dobrym jedzeniu. Wrzesień i październik mają dla mnie smak śliwek i dyni, ale też orzechów włoskich i gruszek. Często wykorzystuję je w wypiekach, ale doskonale sprawdzają się również w sałatce. Połączenie smaku chrupkiej sałaty, soczystej gruszki, karmelizowanych orzechów i szynki szwarcwaldzkiej to doskonała propozycja nie tylko na imprezę, ale też na jesienny obiad - polecam! <3

Jesienna sałatka z gruszką i karmelizowanymi orzechami

(ok. 4 porcje)

  • 2 średnie sałaty rzymskie
  • 1 duża gruszka
  • 1 opakowanie (100 g) szynki szwarcwaldzkiej lub parmeńskiej
  • garść orzechów włoskich
  • 1 łyżka syropu z agawy lub miodu

Dressing:

  • 2 łyżki soku z limonki
  • 1 łyżka syropu z agawy lub miodu
  • pieprz, sól

Sałatę umyć. Gruszkę obrać i pozbawić gniazda nasiennego, pokroić w dużą kostkę. Orzechy lekko pokruszyć i podprażyć na patelni z łyżką syropu lub miodu, do zrumienienia. Wymieszać w miseczce składniki na dressing. W misce ułożyć porwaną sałatę rzymską, porwaną/ pokrojoną szynkę szwarcwaldzką, pokrojoną gruszkę i karmelizowane orzechy. Sałatkę polać dressingiem i od razu podawać.

Staram się ostatnio zdrowiej odżywiać, wyeliminowałam wiele produktów, na które pozwalałam sobie zbyt często. Nowy sposób odżywiania przyszedł mi bardzo łatwo, czuję się świetnie i mam nadzieję, że moja motywacja się nie zmniejszy, ale czasem nachodzi mnie ochota na słodkie śniadanie. Kiedyś zrobiłabym amerykańskie placuszki z masłem orzechowym (są pyyyszne, więc jeśli nie musicie pilnować diety, polecam!), ale dziś postawiłam na zdrowszą wersję - placuszki bez mąki i cukru. Są bardzo dobre, a śliwkowa "nutella" pasuje do nich idealnie <3

Placuszki bananowe z czekośliwką

(8 sztuk)

Placuszki:

  • 2 jajka
  • 1 dojrzały banan
  • 5 łyżek płatków owsianych
  • odrobina oleju kokosowego do smażenia

Wszystkie składniki wymieszać, odstawić na 5-10 minut. Smażyć z obu stron na złoto na odrobinie oleju kokosowego.

Czekośliwka na szybko:

  • 4-6 śliwek
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżeczka kakao

Śliwki umyć, pozbawić pestek, pokroić w dużą kostkę. Poddusić na średnim ogniu z łyżką miodu, gdy śliwki będą już miękkie, dodać kakao i dobrze wymieszać.

Przepis na czekośliwkę do słoików znajdziecie tutaj 🙂

 

Odkrywanie nowych miejsc w okolicy. Piękna spacerowa trasa nad jeziorem, w lesie, w promieniach sierpniowego słońca. Krótki spacer po plaży, kojący szum morza. Powrót do domu i nagła burza. Ulubiona kawa i kawałek drożdżówki ze śliwkami. Niedziela <3

Ciasto drożdżowe ze śliwkami

(okrągła forma ok. 22 cm)

  • 250 g mąki
  • 1/4 szklanki cukru
  • 1/2 opakowania cukru waniliowego
  • 1 jajko
  • niepełna 1/2 szklanki mleka
  • 1/4 kostki świeżych drożdży
  • 50 g stopionego masła
  • 6 dużych śliwek
  • 2 łyżeczki cukru na posypkę

Z drożdży, części ciepłego mleka, odrobiny cukru i mąki zrobić rozczyn i odstawić na około 20 min, by podwoił swoją objętość. Do miski przesiać mąkę, dodać cukier, cukier waniliowy, dodać rozczyn, resztę mleka i jajko. Wszystko dokładnie wyrobić i na koniec dodać stopione, ostudzone masło. Ponownie wyrobić - niezbyt długo. Ciasto odstawić do wyrośnięcia w misce przykrytej czystą ściereczką (na około 1 h), by podwoiło swoją objętość.

Śliwki umyć, pozbawić pestek i pokroić na ćwiartki.  Wyrośnięte ciasto przełożyć do formy wysmarowanej masłem i wysypanej mąką. Na wierzchu poukładać śliwki, lekko wciskając je w ciasto, posypać cukrem. Odstawić jeszcze na ok. 30 minut do wyrośnięcia. Ciasto piec w piekarniku nagrzanym do 180°C przez około 40 minut.

 

Niby jest jeszcze lato, ale zbieram ostatnie działkowe plony, a po południami w powietrzu czuć zbliżającą się małymi krokami jesień. Wrzesień to jeden z moich ulubionych miesięcy, ale końcówka sierpnia zawsze wywołuje we mnie nostalgię... Pocieszam się wracając do jednego z moich ulubionych hobby - wieczornego pieczenia 🙂 Ostatnio upiekłam pyszne babeczki pomarańczowe z nektarynkami - polecam! 🙂

Babeczki pomarańczowe z nektarynkami

(12-14 sztuk)

  •  1 3/4 szklanki mąki
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 3/4 szklanki mleka pół na pół z sokiem pomarańczowym
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki oleju
  • 1 nektarynka

Nektarynkę umyć, pozbawić pestki i pokroić w kostkę.  W misce wymieszać jajka, mleko z sokiem i olej. Dodać cukier, mąkę, cukier waniliowy i proszek do pieczenia, wszystko wymieszać łyżką, do środka wrzucić nektarynkę, ponownie wymieszać. Napełnić masą foremki wyłożone papilotkami. Babeczki wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 25 minut. Po ostudzeniu można posypać cukrem pudrem lub polać lukrem.

Lipiec minął niepostrzeżenie. Był mini urlop w pięknych okolicznościach przyrody, kawa pita na tarasie, zajmowanie się działkowymi sprawami, spotkania z przyjaciółmi. Dużo pieczenia ciast i babeczek z sezonowymi owocami.

Letnie obiady są tak proste i nieskomplikowane, że zupełnie nie nadają się do publikowania na blogu. Kawałek grillowanego kurczaka lub łososia i duuużo warzyw - sałatki, fasolka szparagowa lub pomidory skropione oliwą. I zupy z mocą warzyw.

Dzisiaj naszła mnie jednak wena na coś nowego i tak powstały dwa obiady, bazujące na podobnych składnikach - papryka faszerowana i delikatne kotlety "mielone" z kurczakiem i warzywami. Oba baardzo polecam 🙂

Faszerowana papryka

(6 sztuk)

  • 6 papryk czerwonych
  • 400 g piersi z kurczaka
  • 1 średnia cukinia
  • 1 czerwona cebula
  • 1 jajko
  • 2 kulki sera mozzarella
  • przyprawy (u mnie przyprawa do mięsa mielonego, tymianek i papryka słodka)
  • sól, pieprz

Papryki umyć, odciąć górne części, wyjąć gniazda nasienne. Cebulę obrać, z cukinii odkroić końcówki, z wierzchów papryk odciąć miąższ. Warzywa drobno posiekać lub rozdrobnić za pomocą malaksera. Kurczaka również drobno posiekać lub rozdrobnić w malakserze. Rozdrobnione warzywa i mięso wymieszać w misce razem z jajkiem i przyprawami. Piekarnik nagrzać do 190 stopni. Napełnić papryki farszem, ustawić w naczyniu żaroodpornym, na wierzchu ułożyć pokrojoną w plasterki mozzarellę. Piec około 40-45 min.

 

Kotlety z kurczakiem

(ok. 10 - 12 sztuk)

  • 400 g piersi z kurczaka
  • 1 średnia cukinia
  • 1 czerwona cebula
  • 1 papryka czerwona
  • 1 jajko
  • 50 g sera z niebieską pleśnią (opcjonalnie)
  • 4 łyżki bułki tartej
  • przyprawy (u mnie przyprawa do mięsa mielonego, tymianek i papryka słodka)
  • sól, pieprz
  • olej do smażenia

Cebulę obrać, z cukinii odkroić końcówki, z papryki wyciąć gniazdo nasienne. Warzywa drobno posiekać lub rozdrobnić za pomocą malaksera. Kurczaka również drobno posiekać lub rozdrobnić w malakserze. Rozdrobnione warzywa i mięso wymieszać w misce razem z jajkiem, bułką tartą i przyprawami. Z masy uformować kotlety i smażyć z obu stron na złoto na oleju. Podawać z ulubionymi dodatkami.

 

Sobotni leniwy poranek. Kawa wypita na balkonie, pyszne śniadanie, promienie słońca na stopach i wspaniały dzień z przyjaciółmi w perspektywie <3 Cieszenie się z małych rzeczy to trudna umiejętność, ale jakże wspaniała...

I ciasto. Kruche, z bezą i owocową warstwą, warte grzechu 🙂 Sama zjadłam 3 kawałki...

Miłego dnia!

 

Kruche ciasto z owocami i bezą

(forma ok. 35 x 25 cm)

  • 2,5 szklanki mąki
  • 4 duże jajka (lub 5 mniejszych)
  • 200 g masła
  • 1 szklanka cukru
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Owoce:

  • 4 nektarynki
  • ok. 200 g czerwonych porzeczek
  • ok. 300 g agrestu (lub rabarbaru)
  • 2 łyżki cukru

 

Oddzielić białka od żółtek. Zagnieść kruche ciasto z mąki, masła, żółtek, 1/2 szklanki cukru i proszku do pieczenia. Ciasto podzielić na dwie części (jedną większą i jedną mniejszą). Mniejszą porcję przełożyć do zamrażalnika.  Pozostałe ciasto rozwałkować i wyłożyć nim formę do pieczenia. Nektarynki pozbawić pestek i pokroić w dużą kostkę. Agrest i porzeczki pozbawić szypułek. Owoce zasypać cukrem, dolać odrobinę wody i chwilę poddusić (tak by owoce się nie rozpadły). Spód podpiec około 10 minut w piekarniku nagrzanym do 180ºC. Ubić białka na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodając stopniowo 1/2 szklanki cukru. Na cieście ułożyć owoce.  Masę bezową wyłożyć równomiernie na ciasto. Zetrzeć ciasto z zamrażalnika na masę bezową. Ciasto piec jeszcze ok. 35-40 minut. Przed podaniem wierzch można posypać dodatkowo cukrem pudrem.

 

Bycie działkowcem to nie taka prosta sprawa. Trzeba stosować się do niepisanych działkowych zasad: między innymi pilnować, by chwasty i inne rośliny nie wchodziły do ogródków sąsiadów, dzielić się nadwyżką plonów i uprawianymi roślinkami, nie zakłócać działkowego spokoju i umieć rozprawiać na temat najróżniejszych odmian warzyw, owoców i kwiatów, a także najskuteczniejszych sposobów walki ze ślimakami. Ale gdy już się opanuje podstawowe zasady, działkowe życie staje się bardzo przyjemne. Sąsiedzi podrzucają swoje plony, dzielą się wiedzą i doświadczeniem, podlewają działkę w trakcie mojej nieobecności, a także martwią się, gdy nie pojawiam się na działce przez dłuższą chwilę i witają mnie z uśmiechem na twarzy, pytając czy przypadkiem nie byłam chora i czy wszystko u mnie w porządku.

Lubię to moje działkowanie 🙂 I lubię też mój rabarbar i truskawki, dzięki czemu mogę cieszyć się smakiem wilgotnych i pysznych babeczek 🙂

 

Wilgotne babeczki z rabarbarem i truskawkami

(12-14 sztuk)

Masa:

  •  1 3/4 szklanki mąki
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 3/4 szklanki mleka
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki oleju

Owoce:

  • truskawki (ok. 6 większych lub 12 mniejszych)
  • rabarbar (ok. 2 średnie łodygi rabarbaru + 2 łyżki cukru + odrobina wody)

Rabarbar obrać, umyć, pokroić w plasterki. W rondelku wymieszać rabarbar z cukrem, dolać odrobinę wody. Rabarbar poddusić krótko, by kawałki się nie rozpadały, ostudzić.  Wszystkie składniki na ciasto wymieszać łyżką, do środka wrzucić rabarbar, ponownie wymieszać. Napełnić masą foremki wyłożone papilotkami, na wierzchu ułożyć po 2-3 kawałki truskawek. Babeczki wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 25 minut. Po ostudzeniu można posypać cukrem pudrem lub polać lukrem.

Nowa okolica, nowe miejsca do odkrycia, szukanie nowego ulubionego warzywniaka, przyzwyczajanie się do nowych kątów. Oswajanie światła do zdjęć, zadomawianie się w kuchni, która jest jeszcze trochę obca. Poranki na balkonie, wśród pięknie kwitnących pelargonii, w weekend z kubkiem kawy, w tygodniu tylko na moment.

Jeden z niewielu ostatnio leniwy weekend, czytanie książki, kawa i deser kokosowy z truskawkami i malinami. Fajnie... 🙂

Deser kokosowy z owocami sezonowymi

(4 porcje)

  • 4 łyżki cukru pudru
  • 250 g serka mascarpone
  • 200 g śmietanki 30%
  • 3 łyżki likieru Malibu
  • 2 czubate łyżki wiórków kokosowych
  • 2 łyżki mleka
  • biszkopty
  • owoce (u mnie garść malin i garść truskawek)

 

Mleko wymieszać w miseczce z 2 łyżkami Malibu. Ubić śmietankę, pod koniec ubijania dodać cukier puder i stopniowo dodawać mascarpone, cały czas miksując.  Na końcu dodać wiórki kokosowe i 1 łyżkę Malibu i ponownie zmiksować. W szklankach ułożyć warstwy - biszkopty (polać je odrobiną Malibu z mlekiem, by były nasączone), potem krem kokosowy, a na wierzchu ułożyć warstwę owoców (truskawki pokroić, maliny mogą być w całości). Deser schłodzić przez jakiś czas w lodówce. Przed podaniem można ozdobić kwiatami i listkami mięty.

 

Zapraszam na kolejny wpis z działkowej serii - ostatnio dużo na działce się działo, udało mi się zrealizować plany na ten sezon, teraz pozostaje regularne podlewanie i wyrywanie chwastów, by plony były jeszcze lepsze, niż w zeszłym roku 🙂

W dwóch poprzednich wpisach (tym i tym) mogliście znaleźć:

  1. moje działkowe początki (razem ze zdjęciami z poprzedniego działkowego sezonu);
  2. wpis poświęcony zakładaniu części działki od nowa (razem ze zdjęciami z tego roku i porównanie stanu działki od razu po pożarze i wiosną)

W poniższym wpisie przedstawiam aktualizację stanu działki na dzień dzisiejszy (razem ze zdjęciami) - trochę się pozmieniało... 🙂

Od ostatniego wpisu (czyli od początku maja) zajmowałam się głównie częścią działki po pożarze - nie udałoby się to bez pomocy trzech wspaniałych panów, dzięki którym powstał domek narzędziowy, idealnie wkomponowany w wolne miejsce przy podniesionych rabatach. Dziękuję! :*

  • stara winorośl zaczęła wypuszczać nowe pędy;

  • drzewo czarnego bzu, które zostało całkowicie spalone, odbija od korzenia i prezentuje się już całkiem ładnie;

  • warzywa i kwiaty posiane na początku maja na podniesionych rabatach rosną i mają się dobrze;

  • rabata kwiatowa wzdłuż ogrodzenia również rośnie - posiałam tam również rządek słoneczników;

  • wierzbowy żywopłot się ukorzenił i przyjął - wypuszcza nowe listki i coraz bardziej się zagęszcza, w najbliższym czasie odrobinę go przytnę;

  • mały domek narzędziowy już stoi - kupiłam model Uran w Castoramie (powierzchnia podłogi 3,2m2). Udało mi się również uporządkować jego wnętrze - skorzystałam ze znalezionego na Pintereście pomysłu wykorzystania drewnianej palety jako stojaka na narzędzia ogrodnicze, użyłam również pomalowanych na pastelowe kolory skrzynek po owocach. Na podłodze ułożyłam dywan ogrodowy, który bardzo łatwo można wyczyścić. W najbliższym czasie dodany zostanie drugi zamek w drzwiach i rynny, przed jesienią planuję jeszcze uszczelnić przerwy między deskami. Poniżej przedstawiam kilka zdjęć, również z "budowy" 🙂

Domek stoi na wyrównanym podłożu na 16 płytach chodnikowych (ułożonych równo i wypoziomowanych):

Domek składa się z kilku głównych części - podłogi, czterech ścian, dwóch części dachu i dwóch skrzydeł drzwi:

I efekt końcowy, od razu po postawieniu (potem paleta przy wejściu została wkopana w ziemię, by umożliwić swobodne otwieranie drzwi):

Działka nie wygląda w końcu jak po pożarze 🙂

Widok domku od tyłu:

I z przodu:

Wnętrze domku:

Przy domku wsadziłam do doniczek kwiaty:

Jeśli mielibyście jakieś pytania odnośnie budowania takiego domku, dajcie znać 🙂

I jeszcze kilka migawek:

 

Zdarza się, że tęsknię za czasami, gdy robiła mi bułki z pasztetem i majonezem w sobotnie poranki, dawała 2 złote na rogaliki w szkole, robiła szaliki i czapki na drutach i była codziennie. Zawsze w pogotowiu, gotowa ucałować gdy było źle, gdy zdarło się kolano na podwórku.

Teraz widzimy się raz na jakiś czas, gdy przyjeżdżam, lub gdy Ona odwiedza mnie w Gdańsku. Spędzamy ze sobą te krótkie chwile, pijąc kawę i rozmawiając o wszystkim i o niczym. Przygotowuje mi moje ulubione dania, nakłada na talerz podwójne porcje, resztę pakuje, żebym nie musiała w tygodniu gotować. Jest nieocenionym ogrodniczym wsparciem, podgląda moje działkowe sukcesy na Instagramie i cieszy się razem ze mną z każdej nowej roślinki, z każdego uporządkowanego kawałka działki.

Martwi się o mnie i mojego brata, jak kiedyś. Wyczuwa, kiedy mam gorsze dni, wysłucha i zawsze wspiera. Moja mama. Najlepsza jaką znam <3 <3 <3

Ciasto Rafaello bez pieczenia

(przepis Moje Wypieki, lekko zmodyfikowany; użyłam też mniejszej formy niż w przepisie - )

Składniki:

  • 2 paczki krakersów
  • 1 litr mleka
  • 2 opakowania budyniu śmietankowego
  • 2 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • 1 szklanka cukru
  • 250 g miękkiego masła
  • 200 g wiórków kokosowych

Odlać 3/4 kubka mleka, resztę zagotować z cukrem. Do odlanego mleka wsypać budynie w proszku i skrobię ziemniaczaną, dokładnie wymieszać. Wlać do wrzącego mleka, wymieszać i zagotować, aż do zgęstnienia budyniu. Zdjąć z palnika, przykryć folią spożywczą, w taki sposób, by dotykała powierzchni budyniu (zapobiegnie to powstaniu kożucha), odstawić do wystudzenia (do temperatury pokojowej).

Masło zmiksować po powstania puszystej masy. Nie przerywając miksowania stopniowo dodawać budyń, aż do powstania gładkiej masy. Do masy dodać 150 g wiórków kokosowych i zmiksować.

Formę wyłożyć papierem do pieczenia lub folią aluminiową. Układać po kolei: warstwę krakersów i krem kokosowy (w mniejszej formie wyjdą po 4 warstwy krakersów i kremu, w większej 3). Na wierzchu posypać ciasto 50g wiórków kokosowych.

Ciasto przykryć folią aluminiową i wstawić do lodówki, najlepiej na całą noc (minimum na kilka godzin).

4

Wiosenny weekend. Leniwe piątkowe popołudnie i wieczór. Działkowa sobota, sadzenie pomidorów w szklarni, sianie warzyw i kwiatów, dosadzanie ziół i roślin, koszenie trawy i kawa na świeżym powietrzu. Wieczór spędzony w gronie przyjaciół, przy smacznych przekąskach i z pysznymi drinkami 🙂 Niedziela z przyjaciółką, śniadanie, spacer i kawiarnia ze stolikiem na dworze, lodami i kawą mrożoną. Dużo śmiechu, miło spędzonego czasu i pozytywnych emocji - naładowanie akumulatorów przed kolejnym tygodniem 🙂

Polecam przepis na cytynowo - rabarbarowe babeczki - są obłędne! <3

Babeczki cytrynowe z rabarbarem

(12-14 szt)

Masa:

  •  1 1/2 szklanki mąki
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 3/4 szklanki mleka pół na pół z jogurtem naturalnym
  • 2 jajka
  • 1/3 szklanki oleju
  • sok i skórka z 1/2 cytryny

Rabarbar:

  • 3 łodygi rabarbaru
  • 2 łyżki cukru
  • odrobina wody


Rabarbar obrać, umyć, pokroić w plasterki. W rondelku wymieszać rabarbar z  cukrem, dolać odrobinę wody. Rabarbar poddusić krótko, by kawałki się nie rozpadały, ostudzić.  W misce umieścić mokre składniki, dodać suche składniki i wymieszać (niezbyt długo). Do masy dodać połowę rabarbaru, ponownie wymieszać. Napełnić masą foremki wyłożone papilotkami. Na wierzchu każdej babeczki ułożyć po kilka kawałków rabarbaru. Babeczki wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 25 minut. Po ostudzeniu posypać cukrem pudrem.