Przeskocz do treści

La dolce vita!

Walizka już prawie rozpakowana, udało mi się przywieźć do Gdańska trochę słońca, teraz czas na opowieść o rzymskich kulinarnych doznaniach:)

Codziennie rano wspólnie z M. (której bardzo dziękuję za gościnę!) zajadałyśmy się chlebem (który upiekłam i przywiozłam z Polski) z mozzarellą, pomidorem i bazylią. Do tego piłyśmy wspaniałą kawę (moim następnym zakupem będzie z pewnością kawiarka).

Zwiedzanie odbywało się od rana do nocy, więc w międzyczasie zatrzymywałyśmy się w kawiarniach na kawę- ja na cappuccino, a M. na espresso. Kawę pije się we Włoszech głównie na stojąco i do każdej filiżanki espresso podawana jest szklanka wody (najczęściej prosto z kranu- w Rzymie sławne są również źródełka w różnych częściach miasta, w których jest woda pitna).

Kawa

Oprócz zwiedzania zabytków nie mogłyśmy sobie odmówić odwiedzenia targów, na których królowały takie wspaniałości jak Limoncello (włoski likier cytrynowy o żółtej barwie), oliwy z oliwek, piękne pomidory i inne warzywa, zioła, kwiaty, owoce, makarony i wiele, wiele innych przysmaków. Polecam szczególnie targ na Campo de' Fiori- placu położonym koło Piazza Navona.

Targ

Targ4

 

Targ3

 

Targ2

We Włoszech obiad jada się koło południa, jednak prawdziwe biesiadowanie rozpoczyna się wieczorem. To wtedy otwierają się wszystkie restauracje, a uliczki zapełnia tłum ludzi i rozpoczyna się uczta. Polecam restauracje na Trastevere- takiej pizzy i makaronu nie jadłam nigdy w życiu. A do tego obowiązkowo młode wino domowej roboty (lub piwo- Peroni albo Birra Moretti). Jako przystawkę podaje się pieczywo, które macza się w oliwie z oliwek. Po kolacji pozwalałyśmy sobie jeszcze na tiramisu lub prawdziwe lody (moje serce podbiły szczególnie czekoladowe), które były po prostu obłędne!

 

Pizzapo lewej: pizza z musem z karczochów, po prawej pizza rustica

 

DSC_5590po lewej: chleb z oliwą, po prawej: pasta z kremowym sosem pomidorowym, mieloną cielęciną i parmezanem

 

Wino

młode wino domowej roboty- uderza do głowy 🙂

 

DSC_5797tiramisu <3

 

Lodylody: jogurtowe i pistacjowe, czekoladowe i kremowe

Uwielbiam podejście Włochów, dla których wspólne jedzenie w restauracji to cała ceremonia. Uwielbiam też to, że są uśmiechnięci, umieją cieszyć się życiem i nie przejmują się drobiazgami.

Wrzuciłam monetę do Fontanny di Trevi i mam nadzieję, że wrócę kiedyś do Rzymu:)

Do domu przywiozłam mnóstwo włoskich specjałów i książki kucharskie, więc na pewno na blogu pojawią się jakieś przepisy na włoską kuchnię.

Roma, ti amo!

 

4 thoughts on “La dolce vita!

  1. Pingback: Zawijane piersi z kurczaka | Śliwkowska w kuchni

  2. Pingback: Deser a’la tiramisu | Śliwkowska w kuchni

  3. Pingback: Rzymskie wakacje | Śliwkowska w kuchni

  4. Pingback: Zawijane piersi z kurczaka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *