Powrót do domu, wiosna i pomarańczowe babeczki

Babeczki, muffinki, Ciasta z owocami, Desery, Słodkości

Była góra pysznego jedzenia, czas spędzony z rodziną, długie spacery po lesie i okolicznych łąkach, rozmowy przy kawie, zbieranie bursztynów nad morzem, śpiewanie na całe gardło w samochodzie w drodze powrotnej.

Mimo że lubię czasami wyjechać i oderwać się od codzienności, cieszy mnie każdy powrót do Gdańska. Cały wolny dzień spędziłam porządkując mieszkanie i ogródek dachowy, spacerując po Dolnym Wrzeszczu i napawając się wszechobecną wiosną. I nawet jutrzejsze poranne wstawanie nie jest mi straszne 🙂

Babeczki pomarańczowe

(12 sztuk)

  • 1 3/4 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki jogurtu naturalnego
  • 1/2 szklanki mleka
  • sok z 1 pomarańczy
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • 2 jajka
  • 1/3 szklanki oleju

Pomarańczę umyć, sparzyć, zetrzeć z niej skórkę i wycisnąć sok.

W jednej misce wymieszać suche, a w drugiej mokre składniki. Zmieszać zawartość obu misek. Wyłożyć ciasto do wysmarowanych masłem lub wyłożonych papilotkami foremek. Babeczki piec około 25-30 minut w piekarniku nagrzanym do 180°C. Przed podaniem można posypać cukrem pudrem.

 

DSC_0977

Tagged , , , , , , ,

0 thoughts on “Powrót do domu, wiosna i pomarańczowe babeczki

  • Wiosna, cieplejszy wieje wiatr, wiosna…….*/*…na daszku kwitną kwiatki */*……
    Z rodziną dobrze jest, ale jak się wraca na swoje własne kąty to dopiero frajda. Bo to tylko moje i już!
    Piękne te pomarańcze, pomarańczowo-pomarańczowe 🙂
    „Ustawione” babeczki jak guziczki u bluzeczki……… raz, dwa, trzy… ostatnią daj mi ! 🙂
    Buziaki na powrót, Ursa.

    1. Wiosna to zdecydowanie moja ulubiona pora roku – mogłaby trwać cały rok 🙂 Jak przyjedziesz do Polski to chętnie Ci takie babeczki podeślę 🙂 Często bywasz w kraju?
      Buziaki,
      M.

  • Martynko, ostatnio 23 lata temu………hahahaha………jak Ty, za przeproszeniem, raczkowałaś. Ale może, kiedyś kto wie ? Mój K częściej jest, niż ja, głównie w biznesach. U mnie to najpierw S była mała i szkoła w różnym czasie tu jest, potem był piesio, więc wszelkie życie wyjściowe było inne, nie wszędzie chcą ze zwierzaczkiem. Ale nam dobrze było z nim, więc nie żałujemy kilkuletniego zrezygnowania z knajpek, pizzerii czy czegoś tam. On dał zupełnie inne jakże fajniesze wspomnienia i już! Polska „jest” u mnie na codzień: mam radio nonstop przez internet, filmy, książki. Ja wiem, że to nie to samo, co zobaczyć na własne oczy, ale takie jest życie, kropka. Te twoje umiejetności językowe to chyba jakoś chcę wykorzystać…….hihihihi……ale o tym w emailu. Ja też się tego języka uczyłam, ale choroba bez praktyki „dalieko nie pajdiosz”. Kurcze tylko się nie obraź, bo nie mam tych czcionek. Ale to wielki skarb czytać w oryginale i ja bym bardzo chciała, ale nie da rady. Zazdroszczę Ci, nawet nie wiesz jak. Oni mają cudną literaturę, uwierz mi. Ja mam tu w biblio tylko tłumaczenia po polsku. Nie wiem, czy lubisz filmy? Jeśli tak to zobacz film Michałkowa pt. „12” (tylko cyfra w tytule). Jest to, ok, ok, „nowa wersja” starego filmu amerykańskiego „Dwunastu gniewnych” z 1957 roku z Henry Fonda w reż Sidney Lumet, ale przysięgam po raz drugi, ta wersja rosyjska jest bomba!!!. Ja oglądałam z podpisami angielskimi, więc wiele rzeczy ucieka, takich smaczków językowych, a szkoda.
    buziaki, Ursa.
    ps. u mnie na święta był mazurek żurawinowy i taka jakaś babka jesienna z nimi w środku też, oraz pieczony karczek i chrzan. I tylko tyle symbolu z okazji wielkanocnych świąt. Kiełbasy nam się przejadły, bo za dużo konserwantów dodają. Ciao, Ole, ole………..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.