Wywiad Marka z eskaem.pl ze Śliwkowską :)

Inne

Przed Wielkanocą mam dla Was mały prezent – za zgodą Marka z eskaem.pl (polecam zaglądać do niego po codzienną porcję trójmiejskiej kultury – również na Facebooka i Instagram (eskaem_maker)) publikuję wywiad, którego udzieliłam na potrzeby wewnętrznego bloga dla pracowników w firmie, w której oboje pracujemy 🙂

Jeszcze raz dziękuję Markowi za bardzo miłą rozmowę, wspólną kawę i sernik, no i oczywiście za spacer po Morenie 🙂

Miłego czytania!

 

Śliwkowska, to tak naprawdę Martyna Śliwińska, z zamiłowania blogerka kulinarna, a w naszej organizacji specjalista ds. inwestycji (…) Przeczytajcie jak to jest być redaktorem swojego własnego bloga, którego punktem wyjściowym jest kuchnia. Smacznego czytania!

Marek Rogala (MR): Dzień dobry Martyno, na początku chciałbym podziękować, że znalazłaś czas na tę rozmowę
Martyna Śliwińska (Śliwkowska): Dzień dobry, to ja dziękuję, że mnie zaprosiłeś 🙂

MR: Rozpocznę może tendencyjnie, pytaniem: skąd pomysł na zostanie blogerką?
Śliwkowska: Na ten pomysł nie wpadłam ja 🙂 Latem 2012 roku, gdy byłam na wolontariacie na Ukrainie, gotowałam dla koleżanek i wtedy Ola, moja przyjaciółka, zapytała czemu tak właściwie nie dzielę się swoimi przepisami z innymi w Internecie. Tak naprawdę zaczęło się chyba od tarty śliwkowej 🙂 Długo myślałam nad pomysłem założenia bloga i w końcu w grudniu 2012 roku się przełamałam.

MR: To była słodka czy wytrawna tarta?
Śliwkowska: Słodka – z bazarowych dojrzałych śliwek, z cukrem pudrem na wierzchu...

MR: Czy przygotowując post na bloga wolisz przygotować coś typu danie, czy odnajdujesz się raczej w ciastach i słodkościach?
Śliwkowska: Jak łatwo zauważyć więcej na moim blogu słodkości niż dań na słono – powód jest bardzo prosty – piekę regularnie dla znajomych, poza tym słodkości lepiej się fotografuje 🙂 Jeśli chodzi o dania obiadowe to często gotuję potrawy z już wypróbowanych przepisów, które są na blogu, więc siła rzeczy pojawiają się rzadziej.

MR: Czy nastrój towarzyszący Tobie w kuchni, np. radość albo złość, można wyczuć konsumując Twoje wypieki albo dania? 😛
Śliwkowska: Staram się by moje nastroje nie wpływały na jakość i smak potraw 🙂 Ale bardzo łatwo można wyczuć mój nastrój gdy gotuję – gdy jestem radosna stawiam na szybkie i proste potrawy, nie lubię przesiadywać w kuchni. Złość lub smutek sprawiają, że w kuchni spędzam dużo czasu, często bardzo późnym wieczorem. Wtedy też robię obiad, piekę ciasta, robię pasty na kanapki, pudding ryżowy (który gotuje się około 20 minut cały czas mieszając). Gdy wracam zmęczona po ciężkim dniu w pracy wolę coś ugotować niż np. się zdrzemnąć. Gotowanie i pieczenie to dla mnie sposób na relaks.

MR: Blogerka kulinarna, która nie lubi przesiadywać w kuchni?
Śliwkowska: Nie liczy się czas spędzony na gotowaniu, ale efekt 🙂
Czasami można przygotować spektakularne danie w 15 minut 🙂

MR: Pewnie lubisz ładne kuchenne atrybuty, garnki, przyrządy (jak to nazwać). Jak wyglądałaby idealna kuchnia Śliwkowskiej?
Śliwkowska: Mój brat, z którym aktualnie mieszkam, przynajmniej raz w tygodniu grozi, że jeśli przyniosę do domu kolejny element kuchennego wyposażenia to się wyprowadzi 🙂 A tak serio to staram się nie gromadzić niepotrzebnych rzeczy – jeśli czegoś nie używam to oddaję komuś komu może się dana rzecz przydać. Mam za to niezłą kolekcję talerzy – każdy inny 🙂 Mam wymarzoną kuchnię, w której zmieściłyby się wszystkie kuchenne utensylia (kuchenne wyposażenie) – białe szafki z drewnianymi blatami, drewniany stół z krzesłami (najlepiej każde inne), jedna ściana pomalowana farbą tablicową, białe płytki na innych ścianach. Duża lodówka – najlepiej miętowy Smeg („jedyne” 8 tysięcy 😀 ), szeroki parapet z ziołami w doniczkach. Generalnie miejsce nie tylko do gotowania, ale też do wspólnego jedzenia z bliskimi 🙂

MR: Gdybyś mogła mieć własną kawiarenkę, w której piekłabyś sama ciasta, gdzie byś ją zlokalizowała? Czy urządziłabyś ją w stylu wymarzonej kuchni?
Śliwkowska: Po pierwsze rzeczywiście chciałabym mieć kawiarnię z dobrą kawą i domowymi ciastami 🙂 Chciałabym by było to miejsce kameralne, domowe, nic w stylu skandynawskiego minimalizmu. Raczej drewno, dużo roślin, kolorowe dodatki, wygodne krzesła, fotele, kanapy. Kawiarnię chciałabym mieć oczywiście w Gdańsku 🙂 Najchętniej we Wrzeszczu lub na Głównym albo Starym Mieście.

MR: Wracamy do bloga. Czy przygotowanie posta to taki pstryk, i jest, czy coś więcej – np. zakupy jednego dnia, przygotowanie dania drugi dzień, a powstanie tekstu to jeszcze inne miejsce i czas?
Śliwkowska: Przygotowanie wpisu jest dość pracochłonne 🙂 Najpierw muszę wymyślić co chcę ugotować – często znajduję inspirację w Internecie, oglądając zdjęcia na Pinterest, przeglądam też książki kucharskie. Czasami przypominam sobie smaki z dzieciństwa, a czasami inspiruje mnie po prostu to co mam w lodówce lub jakiś określony składnik. Potem idę na zakupy – często chodzę na targ przy Hali Targowej w Gdańsku, gdzie panie już mnie znają i zawsze mam pewność, że kupuję tylko świeże i dobre składniki. Potem gotuję. Później przygotowuję scenę, którą będę fotografowała (mam kilka podkładów imitujących stoły), wybieram rekwizyty, ustawiam oświetlenie itp. Czasami potrawa wygląda dobrze jedynie przez kilka minut, więc muszę się spieszyć – ustawiam parametry aparatu przed nałożeniem dania na talerz przez co mam szansę zrobić zdjęcie gdy danie wygląda najbardziej apetycznie. Po zrobieniu zdjęć wybieram to najlepsze, poddaję delikatnej obróbce. Zapisuję przepisy na kartkach, więc później przepisuję je na komputerze, dodaję wstęp, załączam zdjęcie, określam kategorię i dodaje tagi do wpisu, publikuję. Na końcu wrzucam zdjęcia na Facebooka razem z linkiem do wpisu na blogu.

MR: Myślałaś o blogu video albo jakiejś innej formie przekazu niż klasyczny pisany blog?
Śliwkowska: Próbowaliśmy z bratem trzykrotnie i powstały z tego krótkie filmiki, ale nie takie w stylu, że ja gotuję i opowiadam co robię – widoczna jest tylko potrawa i moje ręce 🙂 To fajna forma prezentowania dań na blogu, ale niestety jeszcze bardziej pracochłonna niż tworzenie wpisów ze zdjęciami i niestety brakuje mi na to czasu.

MR: W pracy pewnie wszyscy Ciebie lubią? Często przynosisz swoje wypieki, by cieszyć nimi swoich najbliższych współpracowników?
Śliwkowska: Nie wiem czy wszyscy, ale większość na pewno 😀 W swoim dziale (Dział Przygotowania Inwestycji) mamy budżet na „Słodki Dzień” i piekę im słodkości raz w tygodniu, inne działy też mają czasami okazję próbować moich wypieków, co zawsze spotyka się z ogromnym entuzjazmem 🙂 Bardzo lubię piec dla innych – sama mam zakaz jedzenia słodyczy, więc przynajmniej mogę sobie popatrzeć jak inni się delektują 😀 I tak, mimo tego, że sama nie próbuję wypieków, wychodzą bardzo dobre (jeśli wierzyć słowom konsumujących 🙂 )

MR: Dziękuję 🙂 nie mam więcej pytań 🙂
Śliwkowska: Bardzo mi było miło 🙂

 

sliwkowska2

Tagged , , , , ,

0 thoughts on “Wywiad Marka z eskaem.pl ze Śliwkowską :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.