Działka – mój własny kawałek zieleni w środku miasta cz. 1

Gdy byłam dzieckiem, moi rodzice zajmowali się dwiema działkami. Jedna była działką typowo warzywną, "za szkołą" - kawałkiem ziemi z rządkami buraków, marchewki, selerów, porów i ukochanej przeze mnie fasolki szparagowej. Druga, znajdująca się obok naszego bloku, miała charakter bardziej rekreacyjny - był tam ogromny orzech włoski, stara śliwa, czereśnia "wodna" (miała małe, kwaśne pomarańczowo-różowe owoce) i wiśnia, dzikie maliny rosnące za płotem, ale wdzierające się na działkę przez ogrodzenie, kwiaty i trawa. Były też krzaki czarnych porzeczek, których strasznie nie lubiłam i skrycie marzyłam o tym, że pewnego dnia zmienią się w porzeczki czerwone. Tak się jednak nie działo, więc po kryjomu podkradałam czerwone porzeczki sąsiadowi z działki obok (na swoje usprawiedliwienie napiszę, że gałązki rzeczonej porzeczki znajdowały się na granicy naszych działek, a niektóre rosły już po naszej stronie). Było również miejsce na ognisko, w których piekliśmy kiełbaski.

Gdy skończyłam dwanaście lat, sama zajmowałam się działką pod blokiem (działka za szkołą została oddana) - spędzałam tam bardzo dużo czasu, opiekowałam się wszystkimi roślinami i dostawałam mnóstwo nowych sadzonek od sąsiadek - przede wszystkim od pani Basi i pani Zosi 🙂

Gdy miałam szesnaście lat przeprowadziliśmy się w inne miejsce i byłam zmuszona opuścić moją ukochaną działkę i zostawić wszystkie rośliny, które przez lata pielęgnowałam. Jakoś straciłam serce do działkowania i nie miałam ochoty na grzebanie w ziemi w nowym miejscu. Potem poszłam na studia i na lata zapomniałam o tym, jaką frajdę sprawiało mi zajmowanie się działką.

Na przełomie 2015 i 2016 roku zatęskniłam za działką i w mojej głowie pojawiła się myśl, by poszukać jakieś działki na sprzedaż w Gdańsku, jednak skończyło się jedynie na podzieleniu się moim marzeniem z kilkoma znajomymi.

Pewnego dnia okazało się, że dziadek kolegi postanowił sprzedać swoją działkę - pod koniec kwietnia 2016 po raz pierwszy ją odwiedziłam (o czym pisałam tutaj) i od razu wiedziałam, że to jest to 🙂

fot. Pierwsze zdjęcia działki po odebraniu kluczy (Instagram)

 

Mój własny kawałek ziemi nabyłam w drodze przeniesienia prawa do działki - cytując informacje na stronie www.gdansk.pzd.pl:

W przypadku przeniesienia prawa do działki, podstawą jest umowa  zawierana przez dotychczasowego działkowca z osobą, na którą przenosi prawa do działki. Należy pamiętać, że umowę trzeba podpisać w obecności notariusza, gdyż poświadcza on na tej umowie tożsamość osób podpisujących. Umowa winna być sporządzona w trzech egzemplarzach – jeden dla zarządu ROD i po jednym dla zbywającego i nabywcy.

Nabywający prawo do działki składa do zarządu ROD wniosek o zatwierdzenie umowy przeniesienia prawa  i dołącza do wniosku jeden egzemplarz umowy. Zarząd ROD, jeśli nie ma żadnych przeciwwskazań, zatwierdza umowę. Zatwierdzenie odbywa się w formie uchwały zarządu  którą doręcza się stronom umowy i dołącza do ewidencji działek.

Podane w umowie przeniesienia prawa do działki terminy nie są terminami obowiązkowymi. Strony umowy, a więc zbywca i nabywca mogą dowolnie umawiać się co do terminów, a nawet samej zapłaty, czy nastąpi po podpisaniu umowy, czy na przykład dopiero po zatwierdzeniu tej umowy przez zarząd ROD.

Po zawarciu umowy należy (...) złożyć do stowarzyszenia ogrodowego (zarządu ROD) wniosek o zatwierdzenie przeniesienia praw do działki z załączoną umową, obejmującą wysokość uzgodnionego wynagrodzenia. Od chwili złożenia tego wniosku stowarzyszenie ogrodowe będzie miało 2 miesiące na złożenie oświadczenia w przedmiocie zatwierdzenia (lub odmowy), które powinno przyjąć formę uchwały zarządu ROD. Jeżeli zaś w tym terminie nie zapadnie żadna uchwała, to przeniesienie praw do działki będzie uważane za zatwierdzone. Stowarzyszenie ogrodowe może odmówić zatwierdzenia, ale tylko z ważnych powodów.

Właśność działkowca stanowią wyłacznie nasadzenia, urządzenia i obiekty znajdujące się na działce.

Na początku maja 2016 odebrałam klucz do działki i mogłam rozpocząć zmagania z chwastami, przekopywaniem trawnika pod warzywnik, sianiem warzyw i kwiatow, sadzeniem nowych roślin. Z pomocą brata powstał także nowy dach szklarni, dzięki czemu mogłam spełnić swoje marzenie o uprawie pomidorów.

fot. Altana ukryta między roślinami, nowo stworzony komb kwiatowy (i sadzonki gotowe do wsadzenia), skopany kawałek trawnika gotowy do posiania warzyw, siedziska ze skrzynek ustawione w przedsionku altany (Instagram)

Nieocenioną pomocą okazał się pan Józef, który sprzedał mi działkę - z jego rad korzystam bardzo często, dzięki czemu udaje mi się unikać wielu działkowych wpadek - o panu Józefie pisałam już w tym wpisie 🙂

Moja działka jest działką ponad trzydziestoletnią, z żywopłotem, ogromnym modrzewiem, krzakami czerwonych porzeczek (kolejne marzenie spełnione!), pięknym trawnikiem i dużą ilością kwiatów i innych roślin. Na działce znajdowała się również altana (na zdjęciach powyżej), ale o niej napiszę w kolejnym wpisie.

Nie miałam zbyt dużo czasu na dokładne zaplanowanie nowych nasadzeń i tego, co na działce dobrze by było posiać, więc od razu wzięłam się ostro do pracy i postawiłam na swoje ulubione warzywa i kwiaty. Z perspektywy czasu już wiem jakie błędy popełniłam i mam nadzieję, że w tym sezonie ich nie powtórzę.

fot. Kwiaty piwonii, róży i czarnego bzu, sadzonki pomidorów i sałaty w szklarni, widok na fragment działki ze szkalrnią i żywopłotem, fragment przedsionka altany, dodatkowe drzwi do altany porośniete bluszczem

fot. Pierwsza wyhodowana samodzielnie rzodkiewka, sadzonki ogórków gruntowych, sadzonki w szkalrni, widok na altanę, widok na alejkę w ROD (Instagram)

Poniżej kilka rad dla początkującego działkowca - które z pewnością przydałyby mi się na początku działkowej przygody :

  • Ziemia pod grządki i rabaty powinna zostać przekopana i spulchniona przed posadzeniem na nich roślin, trzeba również dokładnie usunąć z ziemi chwasty (i ich korzenie) - później trudno będzie usuwać chwasty spomiędzy posadzonych roślin.
  • Należy dostosowć wielkość grządek warzywnych do swoich potrzeb - nie ma sensu siać dużej ilości jednego rodzaju, np. fasolki szparagowej, gdyż w sezonie będziemy mieli ilość warzyw, które trudno będzie zjeść/przetworzyć (dotyczy to również np. pomidorów w szklarni).

fot. Własnoręczni pomalowany krasnal ogrodowy z Tigera, zbiory porzeczek czerwonych, coraz większe szklarniowe sadzonki, fragment klombu kwiatowego, grill (Instagram)

fot. Przepyszne ogórki szklarniowe, dalia <3, pierwsze patisony, jeszcze więcej ogórków, patisonów i porzeczek, widok na warzywniak i groszek

 

  • Najlepiej wybrać do uprawy warzywa, które lubimy lub odmiany, które są nietypowe/trudno dostępne w warzywniakach. W pierwszym roku postawiłam na rzodkiewkę, sałatę, fasolkę, dynię, patisony, groszek, ogórki gruntowe, a w szklarni pomidory i ogórki szklarniowe. W tym roku postawię ponownie na fasolkę, dynię, patisony, ogórki szklarniowe i pomidory. Dodatkowo posieję buraki, rukolę, szpinak, sałatę dębolistną, koperek i boćwinę.
  • Przy stosowaniu nawozów, np. do pomidorów należy stosować się do instrukcji na opakowaniu - zbyt duża ilość nawozu spowoduje obumierania roślin.

fot. Kolejne zbiory, widok na klomb kwiatowy, wejście na działkę, widok na warzywniak i szklarnię (Instagram)

 

fot. Późnoletnie zbiory i kwiaty, końcówka sezonu działkowego - pomidory, ogórki, dynie, patisony

  • Należy uważać przy sadzeniu na działce roślin szybko rozrastających się (np. mięty) - najlepiej wybrać dla nich miejsce, w pobliżu którego nie planujemy sadzić innych rodzajów sadzonek.
  • Należy pamietać, że rośliny się rozrastają i zwiększają swoje rozmiary - przy kupowaniu nowych sadzonek dobrze jest zachować umiar i nie kupować mnóstwa roślin na raz, bo może się okazać, że nie ma dla nich miejsca na naszej działce.

W kolejnym wpisie opowiem co stało się z altanką i częścią roślin na działce i kto pomógł mi w przygotowaniu podstawy do zaaranżowania pustej części działki. Pokażę Wam także aktualny stan działki, przed zmianami planowanymi na ten sezon 🙂

Jeśli macie jakiekolwiek pytania, piszcie w komentarzach 🙂

Jedno przemyślenie nt. „Działka – mój własny kawałek zieleni w środku miasta cz. 1

  1. Pingback: Działka – mój własny kawałek zieleni w środku miasta – cz. 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *