Przeskocz do treści

O mnie

Kanapki z fromage zajadane na balkonie, podczas gdy żaby kumkały w stawie koło bloku. Placki ziemniaczane smażone przez Tatę, które najlepiej smakowały ze śmietaną i cukrem. Fasolka szparagowa z ogródka za szkołą, obowiązkowo ze zrumienioną na maśle tartą bułką. Czereśnie, jeżyny i śliwki zrywane w szkolnym sadzie. Bułka z pasztetem i majonezem - jedzona wyłącznie w sobotnie poranki. Rzodkiewki prosto z ogródka, z resztkami piasku, który chrzęścił w zębach. Kruche ciastka, które dziadek Józek zawsze trzymał w kryształowej misce. Jabłka z pestkami, które śmiesznie grzechotały, gdy się nimi potrząsało, z drzewa rosnącego w gospodarstwie rodziców koleżanki ze szkoły. Syrop z cebuli, który Mama zawsze dawała nam na kaszel. Czekoladki i batoniki, którymi dzielił się ze mną mój Brat, nigdy nie zjadając słodyczy zanim ja też ich nie dostałam. Ugotowany bób jedzony z wielkiej miski, przywożony od pani Brygidy i jej pomidory malinowe - soczyste i pyszne. Znienawidzony przeze mnie i Brata smak tortu z posypką z naturalnej kawy. Czerwone porzeczki zrywane po kryjomu przez siatkę z ogródka sąsiada... Smaków i zapachów dzieciństwa mam w głowie jeszcze wiele i staram się chociaż część z nich odtworzyć na blogu.

Zapraszam !

Martyna

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *