Przeskocz do treści

Kto, jak ja, kocha batoniki Bounty, ten wie, że połączenie czekolady i kakao to opcja idealna 🙂 A gdy nachodzi nas ochota na coś słodkiego, ale nieco zdrowszego niż ciastka z mąki pszennej i błyskawicznego w przygotowaniu, to jedyną słuszną opcją są kokosanki czekoladowe <3

Kokosanki czekoladowe (gf)

  • 300 g wiórków kokosowych
  • 150 g cukru pudru
  • 3 jajka
  • 3 łyżki kakao
  • 50 g czekolady gorzkiej lub mlecznej

Oddzielić białka od żółtek. Ubić białka na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodać żółtka i cukier puder, jeszcze chwilę ubijać. Dodać wiórki kokosowe wymieszane z kakao i dokładnie wymieszać. Piekarnik rozgrzać do 180°. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia układać porcje masy kokosowej uformowanej w kuleczki (mokrą dłonią) i piec około 15 minut. Po ostudzeniu spód każdego ciasteczka posmarować roztopioną czekoladą, ułożyć czekoladą do góry i pozostawić do czasu aż czekolada zastygnie.

 

DSC_2817

Niespodziewanie nadeszła druga połowa sierpnia, upały nieco zelżały, wieczorem w powietrzu wyczuwa się chłód. W książkach kucharskich szukam inspiracji na dania ze śliwek, kabaczków i dyni, które na pewno będą królowały w mojej kuchni we wrześniu. Korzystam z dostępnych w warzywniakach malin, brzoskwiń i borówek, wracam do starych przepisów, nie mając weny na wymyślanie nowych. Jedyną nowością w ostatnim czasie jest pudding chia, z nasionek szałwii hiszpańskiej, które przywiozła mi Daniela (Danielko, baaardzo dziękuję :*). Jest pyszny i, co najważniejsze, bardzo prosty - robi się praktycznie sam 🙂

Pudding chia* z musem owocowym

(2 porcje)

Pudding chia:

  • 4 łyżki nasion chia
  • 1 szklanka mleka (ok. 250 ml)
  • miód (do smaku)
  • skórka z 1/2 cytryny

Nasiona zalewamy mlekiem, dodajemy miód do smaku i skórkę cytrynową, dokładnie mieszamy. Po 10-15 minutach mieszamy jeszcze raz i wstawiamy pudding do lodówki, najlepiej na noc by nasiona napęczniały.

 

Mus owocowy:

  • 1/2 mango
  • 1 brzoskwinia

Owoce umyć, usunąć pestki, miąższ zmiksować na mus blenderem.

Na puddingu ułożyć warstwę musu owocowego, ozdobić ulubionymi owocami (u mnie borówki, ale doskonale pasują też porzeczki, maliny, truskawki itd.)

* nasiona szałwii hiszpańskiej - zawierają kwasy omega-3, wapń, żelazo, pełnowartościowe białko, potas, błonnik, magnez, fosfor i wiele innych substancji.

 

DSC_9967

 

Początek maja, nabrzmiałe pąki bzu, wieczory na dachu, zieleń dookoła. Zielone listki rzodkiewki, chrupiące ziarna słonecznika. Pesto do kanapek, do zupy, do makaronu, do wszystkiego. Pycha!

Pesto z liści rzodkiewki*

(słoik ok. 250 ml)

  • liście z 2 pęczków rzodkiewki
  • 1/2 szklanki ziaren słonecznika
  • 1 ząbek czosnku
  • pieprz, sól
  • ok. 1/3 szklanki oliwy z oliwek

Ziarna słonecznika podprażyć na suchej patelni, przestudzi. Listki rzodkiewki umyć i wysuszyć. Czosnek obrać. Wszystkie składniki (oprócz oliwy) umieścić w misce, dodać przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku i zmiksować blenderem. Dalej miksując, wlewać cienkim strumieniem oliwę (aż do uzyskania pożądanej gęstości pesto). Doprawić do smaku solą i pieprzem. Gotowe pesto przełożyć do słoiczka - można zalać pesto małą ilością oliwy by dłużej pozostało świeże. * Do pesto najlepiej użyć listków rzodkiewki hodowanej bez nawozów - ja swoje dostałam od Mamy, z jej ogródka 🙂

4

Domowy chleb  żytni z dżemem mirabelkowym zrobionym latem, rzeżucha wysiana na wacie, powoli zaczynająca kiełkować, fioletowe hiacynty o odurzającym zapachu, bukiet urodzinowych róż, za oknem resztki śniegu i zimny wiatr. Zachód słońca o 16:43, nie jak na początku grudnia o 15:50. Luty to miesiąc, w którym najbardziej tęsknię za wiosną...

Tort bezglutenowy z mandarynkami*

(forma 24 cm, około 10-12 porcji)

Biszkopt bezglutenowy

(przepis z bloga Moje Wypieki)

  • 5 jajek
  • 3/4 szklanki cukru
  • 2/3 szklanki zmielonych migdałów (MW - orzechów)
  • 1/3 szklanki mąki ziemniaczanej

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Mąkę przesiać, wymieszać ze zmielonymi migdałami.

Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, dalej ubijając. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając do otrzymania gęstej, kremowej masy.

Dodać przesianą mąkę ze zmielonymi migdałami, delikatnie wymieszać szpatułką. Przełożyć do tortownicy wyłożonej wcześniej papierem do pieczenia (samo dno).

Piec w temperaturze 170ºC przez około 40 minut lub do tzw. suchego patyczka.Pozostawić w uchylonym piekarniku do ostygnięcia. Po całkowitym wystudzeniu przekroić biszkopt na 2 blaty.

 

Krem ze śmietanki i mascarpone:

  • 500 ml śmietany kremówki (36%)
  • 250 g serka mascarpone
  • 6 łyżek cukru pudru
  • kilka kropel esencji waniliowej lub 1 opakowanie cukru z wanilią

Śmietankę ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodać cukier i esencję, dalej ubijając. Do ubitej śmietanki dodawać partiami serek mascarpone, krótko miksując.

  • 1 opakowanie mandarynek w puszce

Mandarynki odsączyć (płyn przyda się do nasączenia biszkoptu). Pierwszy blat ułożyć na talerzu, nasączyć. Rozsmarować połowę kremu równomiernie na biszkopcie, ułożyć mandarynki i przykryć drugim blatem ciasta, który również należy nasączyć. Wierzch posmarować pozostałym kremem, wyrównać i ozdobić według uznania. Przed podaniem dobrze jest schłodzić tort w lodówce.

DSC_7149

* Jeśli chcemy uzyskać wyższy tort należy upiec biszkopt w mniejszej formie lub upiec 2 biszkopty (i zwiększyć również ilość kremu, np. dodając dodatkowe 250 g serka mascarpone).

3

Dwa lata temu 30 stycznia było tak, rok temu tak. W tym roku swoje 25 urodziny (i imieniny) również spędzam w pracy - ze słodkościami i życzeniami na żywo i tymi wirtualnymi. Ale spokojnie, świętowanie zaplanowane jest na jutro 🙂

Swoje urodziny postanowiłam wykorzystać i przedstawić Wam 25 faktów o mnie, bo zwykle na blogu nie zdradzam zbyt wiele informacji o sobie  🙂

1. Gdy byłam mała, marzyłam o tym by umieć latać (nie samolotem, czy na paralotni, tak po prostu - do tej pory często śni mi się, że latam).

2. Jestem prawie pewna, że mam "dysgeografię" 🙂 Za nic nie umiem orientować się na mapie i w terenie.

3. Jestem beznadziejnie i na zawsze zakochana w Gdańsku. Mieszkam tu już od 2008 roku (odkąd przyjechałam tu na studia) i nie zamieniłabym Gdańska na żadne inne miejsce na Ziemi.

4. Nie wyobrażam sobie życia bez czekolady - to właśnie o niej marzę skrycie odkąd brat nałożył na mnie zakaz jedzenia słodyczy 🙂

5. Skończyłam rosjoznawstwo, filologię rosyjską i studia podyplomowe handlu zagranicznego na UG, ale od ponad pół roku nie mam w pracy styczności z językiem rosyjskim.

6. Zawodowo zajmuję się negocjowaniem warunków technicznych w umowach najmu na lokale w dużej firmie odzieżowej, chociaż całe liceum marzyłam o zostaniu nauczycielką języka polskiego.

7. Jestem fanką polskiego hip-hopu, a w aucie mam pokaźną kolekcję płyt i w korku rapuję razem z Fokusem czy Guralem 🙂

8. Jednym z moich marzeń jest lot balonem. Najlepiej gdzieś w górach.

9. Uwielbiam układać bukiety z ogrodowych i polnych kwiatów. Razem z mamą marzy nam się posiadanie własnej kawiarni z kwiaciarnią, gdzie można by było kupić domowe ciasto i piękny, oryginalny bukiet.

10. Słodkości, które pojawiają się na blogu piekę dla znajomych, sama nie mam zazwyczaj okazji ich spróbować.

11. Od 20 lat moim hobby jest zbieranie bursztynów (od zawsze mieszkam nad morzem). Tej sztuki nauczył mnie Tata, ale jestem przekonana, że do zbierania bursztynów po prostu trzeba mieć talent 🙂

12. Mam młodszą o 16 lat siostrę  i brata młodszego o 4 lata (to wieczny powód do kłótni, bo rocznikowo dzieli nas niby 3 lata - M. urodził się 31 grudnia a ja 30 stycznia, więc tak naprawdę to 4 lata 🙂 )

13. Do czasu studiów byłam Śliwką - na studiach zostałam nazwana przez jedną z koleżanek Śliwkowską i tak zostało. Gdy szukałam nazwy dla bloga od razu przyszła mi do głowy Śliwkowska w kuchni 🙂

14. Moja siostra chyba uważa, że Śliwkowska i ja to dwie różne osoby - jako że śledzi mojego bloga regularnie, często mówi "No i Śliwkowska znowu wrzuciła coś nowego!", "Widziałam u Śliwkowskiej na blogu ładne babeczki" 😛

15. Skrycie marzę o posiadaniu własnego ogródka - ogrodnictwo pasjonuje mnie od zawsze. W mieszkaniu, w którym aktualnie mieszkam przez trzy sezony hodowałam warzywa i kwiaty w mini ogródku na dachu bloku 🙂

16. Jestem do bólu uporządkowana i rozsądna. Szalone rzeczy, które kiedykolwiek w życiu zrobiłam, mogę policzyć na palcach dwóch rąk. A może nie... Jednak jednej 🙂

17. Mam grupę znajomych ze studiów, z którym regularnie spotykamy się "u Śliwkowskiej" - oni płacą, ja przygotowuję pyszności 🙂 Organizujemy nawet co roku Wigilię - w te Święta była nawet choinka, opłatek i prezenty.

18. Moje ulubione kolory to przede wszystkim czarny, fioletowy i czerwony.

19. Panicznie boję się mrówek, zakrawa to o fobię... Odczuwam również strach przed kotami.

20. Nie cierpię rosołu.

21. W swoim życiu mieszkałam miesiąc w Moskwie, 5 miesięcy w Kaliningradzie i 2 miesiące w Doniecku.

22. Nie umiem tańczyć - to straszne, szczególne na dużych imprezach, np. na weselach.

23. Uwielbiam chodzić boso po trawie.

24. W dzieciństwie strasznie bałam się Buki. Do dziś pamiętam ten odcinek.

25. Posiadam ogromną kolekcję lakierów do paznokci (jest ich chyba z 70) i wciąż przybywa 🙂

 

Bezglutenowe ciasto czekoladowo - gruszkowe

(forma 18-20 cm)

  • 1 1/4 szklanki mąki kukurydzianej
  • 3/4 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 1/2 szklanki oleju
  • 4 jajka
  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka mleka
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia (bezglutenowego)
  • 1/2 szklanki kakao
  • kilka kropel esencji waniliowej
  • 2 gruszki

Na wierzch:

  • 100 g czekolady gorzkiej
  • garść amarantusa ekspandowanego

DSC_7017

Gruszki umyć, obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić w kostkę. Jajka zmiksować z cukrem, dodać olej i mleko nadal miksując. Mąki, proszek do pieczenia i kakao dodać do masy jajecznej, wymieszać.

Formę do pieczenia wyłożyć papierem lub wysmarować masłem i oprószyć mąką kukurydzianą, przełożyć do formy masę czekoladową.

Ciasto piec w nagrzanym do 180°C piekarniku przez około 45 minut (sprawdzić patyczkiem, czy jest już upieczone). W połowie pieczenia można ciasto lekko naciąć by równomiernie się upiekło.

Przestudzone ciasto należy polać roztopioną w kąpieli wodnej czekoladą gorzką i posypać amarantusem.

 

DSC_7029

 

3

Swoje eksperymenty z daniami bezglutenowymi zaczęłam dzięki mojej koleżance, Uli, która z ogromną pasją opowiada o diecie bez glutenu i jest dla mnie niesamowitą inspiracją w tym temacie 🙂

Święta to czas ciast i ciasteczek - które oczywiście zawierają mąkę pszenną. Na szczęście istnieją mąki bezglutenowe, z których można upiec równie pyszne słodkości. Po wielu próbach udało mi się przygotować ciasto na pierniczki bez glutenu i okazało się, że ich smak przerósł moje oczekiwania - są po prostu pyszne! Polecam upieczenie ich na Święta, nie tylko osobom, które musiały zrezygnować z glutenu w diecie.

Osobom zainteresowanym dietą bez glutenu polecam również książki: Kuchnia polska bez pszenicy Marty Szloser i Wandy Gąsiorowskiej, a także książkę Pysznie bez glutenu Grażyny Bober-Bruijn i Gosi Wieruszewskiej.

Pierniczki bezglutenowe

(średnia porcja)

  • 200 g mielonych migdałów
  • 300 g mąki kukurydzianej
  • 100 g mąki ziemniaczanej
  • 30 g masła
  • 1/3 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki miodu
  • 1 jajko
  • 2 łyżeczki przyprawy do piernika (UWAGA, sklepowa przyprawa może zawierać gluten! Polecam domową przyprawę z tego przepisu)
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżka kakao

W rondelku roztopić masło, miód, cukier, przyprawę do piernika i kakao, podgrzewając aż składniki się rozpuszczą (nie gotować). Masę pozostawić do wystygnięcia.
Ostudzoną masę miodową dodać do mąki ziemniaczanej, kukurydzianej i mielonych migdałów, jajka i sody oczyszczonej. Zagnieść elastyczne ciasto, które należy wstawić na minimum 45 minut do lodówki. Schłodzone ciasto wałkować (podsypując blat mąką ziemniaczaną) i wycinać foremkami pierniczki. Ciasteczka piec ok. 7-12 min (w zależności od grubości ciasta) w piekarniku nagrzanym do  180°C. Gorce pierniczki są bardzo miękkie, więc trzeba uważać przy zdejmowaniu ich z blachy - twardnieją po ostygnięciu.
Ostudzone pierniczki można ozdobić roztopioną gorzką czekoladą.

DSC_6528

Nadszedł grudzień, z zapachem kawy waniliowej, krótką i niespodziewaną wycieczką do Chorwacji (o tym w następnym wpisie), szukaniem prezentów, ubieraniem choinki, pieczeniem pierniczków i szukaniem inspiracji na ozdoby świąteczne. Już za kilkanaście dni Boże Narodzenie <3

Kasza jaglana pietruszkowo - cukiniowa

(4 porcje)

  • 1 1/2 szklanki kaszy jaglanej (objętość przed gotowaniem)
  • ok. 3 1/2 szklanki wody (do ugotowania kaszy)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 duża cukinia
  • 1 cebula
  • garść ziaren słonecznika
  • sól, pieprz
  • pesto pietruszkowe (z tego przepisu)

Kaszę jaglaną dokładnie przepłukać w zimnej wodzie na przykład za pomocą drobnego sitka. Przepłukaną kaszę wrzucić na posolony wrzątek i gotować około 15-20 minut do miękkości, aż kasza wchłonie wodę. Ugotowaną kasze pozostawić kilka minut pod przykryciem by doszła.

Cukinię pozbawić końcówek, cebulę obrać. Warzywa umyć i pokroić w większą kostkę. Poddusić w garnku do miękkości na odrobinie oliwy, dolewając wodę by warzywa się nie przypaliły. Do podduszonych warzyw dodać pietruszkowe pesto i kaszę, dokładnie wymieszać. Doprawić w razie potrzeby solą i pieprzem. Przed podaniem kaszę  posypać podprażonymi na suchej patelni ziarnami słonecznika.

 

 

Mój brat zapytał mnie dzisiaj: "Jak Ty to robisz, że Twoje dania zawsze są takie pyszne? Nie są po prostu do zjedzenia, ale zawsze mają w sobie to "coś", jakiś składnik, który podkreśla ich smak. Jak ja gotuję to po to by się najeść, nie ma w tym jedzeniu nic specjalnego."

Jak ja to robię? Wkładam w przygotowywanie potraw odrobinę serca. Po prostu 🙂 Po ciężkim dniu w pracy wolę zaszyć się w kuchni i ugotować coś smacznego niż leżeć na kanapie. Lubię w weekend posiedzieć kilka godzin "przy garach" - wtedy powstają nowe dania, składniki same się ze sobą łączą, a pomysły nagle wpadają do głowy.

Nie mogłabym zrezygnować z gotowania, chociaż czasami dopada mnie brak weny do pisania przepisów, robienia zdjęć i wpisów na bloga. Na szczęście to mija równie szybko jak się pojawiło 🙂

Zupa z soczewicy

(3-4 porcje)

  • 1 szklanka czerwonej soczewicy
  • 2 średnie marchewki
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 cebula
  • 1 puszka pomidorów lub 1 słoiczek koncentratu pomidorowego
  • 1 1/2 l bulionu (u mnie warzywny; w wersji bezglutenowej nie z kostki)
  • pieprz, sól
  • 1 łyżeczka curry
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej

Soczewicę przepłukać. Warzywa obrać i pokroić w większą kostkę. Soczewicę i warzywa wrzucić do bulionu i gotować do miękkości (w trakcie gotowania należy kilka razy zebrać łyżką tworzącą się pianę). Pod koniec gotowania dodać pomidory z puszki lub koncentrat. Ugotowaną zupę należy zmiksować blenderem na gładki krem. Dodać paprykę słodką, curry i doprawić solą i pieprzem do smaku, chwilę pogotować. Mi najbardziej smakuje z odrobiną jogurtu naturalnego i kiełkami.

 

DSC_5541

Leniwa sobota, smak kawy z mlekiem, zimne powietrze wpadające przez okno, rozmowy o wszystkim i o niczym, wspomnienia z dzieciństwa. Pół dnia w piżamie, szukanie inspiracji w książkach kucharskich. Ciepło piekarnika, zapach pieczonych ziemniaków. Październik w pełni...

Bezglutenowe placuszki śniadaniowe

(2-3 porcje)

  • 1/2 szklanki mąki kukurydzianej
  • 1/2 szklanki skrobi ziemniaczanej
  • 1 duży banan
  • 3/4 szklanki mleka roślinnego lub zwykłego
  • ewentualnie 1/2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
  • ewentualnie 1 łyżka miodu

 

Banana obrać i rozgnieść widelcem. Do banana dodać mleko i mąki (ewentualnie miód i proszek do pieczenia). Wszystko dokładnie wymieszać (np. widelcem). Placuszki smażyć na odrobinie oleju z dwóch stron na złoto. Podawać z ulubionymi dodatkami (u mnie syrop różany i domowe dżemy - śliwkowy i malinowy).

 

DSC_5429

Ciemności o poranku, wiatr za oknem, warstwa suchych liści na chodniku. Ciepła herbata w dużym kubku, zimne ręce na gorącym kaloryferze. Przeglądanie jesiennych przepisów w książkach kucharskich, rozgrzewająca zupa krem z kalafiora.

Krem z kalafiora z serem feta

(4 porcje)

  • 1/2 kalafiora

  • 2 średnie ziemniaki

  • 1 – 1 1/2 l bulionu warzywnego (w wersji bezglutenowej nie z kostki)

  • pieprz

  • sól

  • 1/2 kostki sera feta

 

Ziemniaki obrać, umyć i pokroić na kawałki. Kalafior umyć i podzielić na różyczki. Kalafior i ziemniaki zalać bulionem i ugotować do miękkości. Zmiksować na gładki krem. Do zupy wsypać pokruszoną fetę, odczekać kilka minut i ponownie zmiksować blenderem. Krem doprawić do smaku solą, pieprzem (uwaga, feta jest słona), dokładnie wymieszać, podgrzewając jeszcze chwilę. Można podawać z kilkoma kroplami oliwy z oliwek lub odrobiną jogurtu naturalnego.

 

DSC_5353

Gdybym miała wybrać ostatnie śniadanie w moim życiu na pewno wybrałabym jajecznicę z fetą i pomidorem. Delektowałabym się słodyczą pomidora, delikatnością jajek na maśle i słoną fetą. Jest to jedno z dań, które kojarzy mi się szczególnie dobrze, do którego bardzo często wracam i które nigdy mi się nie znudzi 🙂 Smakuje równie dobrze w porze kolacji 🙂

 

Jajecznica z pomidorem i fetą

(proporcje dla 1 osoby)

  • 2-3 jajka
  • 1/3 kostki sera typu feta
  • 1 większy pomidor
  • pieprz, sól
  • masło do smażenia

Pomidora sparzyć wrząca wodą i obrać ze skórki, posiekać na kawałki i ułożyć na talerzu. Fetę pokroić w drobną kostkę. Jajka rozkłócić w misce, dodając odrobinę pieprzu. Na patelni roztopić masło, wlać jajka, po kilkunastu sekundach dodać fetę i usmażyć do pożądanej konsystencji, często mieszając (ja nie przepadam ani za wodnistą jajecznicą, ani za mocno ściętą). Można dodać do jajecznicy odrobinę soli, ale trzeba pamiętać, ze feta sama w sobie jest słona. Gotową jajecznicę przełożyć na talerz z pomidorami, podawać od razu.

 

DSC_4470

 

 

Rozgrzane słońcem, pachnące latem, soczyste, czerwone i lśniące kulki. W towarzystwie mozzarelli, oliwy i bazylii, na kanapce z twarożkiem i odrobiną soli, w sosie do makaronu. Zamykane w słoiki, które po otwarciu zimą przypominają o lecie.

I kulinarna poezja - zupa pomidorowa... Z prawdziwych dojrzałych pomidorów, z delikatną cebulową nutą i lekko słonym smakiem zielonych oliwek. Tak prosto, a tak pysznie.

 

Letnia zupa pomidorowa z zielonymi oliwkami

(3-4 porcje)

  • 10 dojrzałych pomidorów (np. malinówek)
  • 1 1/2 szklanki wody
  • garść zielonych oliwek
  • 1 średnia cebula
  • pieprz, sól

Pomidory sparzyć i obrać ze skórki, pozbawić ogonków. Cebulę obrać i posiekać. Pomidory i oliwki pokroić na kawałki. Warzywa wrzucić do garnka, zalać wodą i doprowadzić do wrzenia. Zupę pogotować kilka minut, aż cebula zmięknie, a pomidory nieco się rozpadną. Zupę zmiksować blenderem na gładki krem, doprawić solą i pieprzem. Można podawać z odrobiną śmietany lub jogurtu naturalnego.

 

DSC_4398

Jezioro, szum trzcin, lipy i wierzby nad wodą. Zapach nagrzanej słońcem trawy i polnych kwiatów. Babcia sprzedająca róże ze swojego ogródka, obok chłopak z kilkoma słoikami nazbieranych własnoręcznie jagód. Przez okno w pokoju hotelowym słychać było wieczorem szum przejeżdżających samochodów i pisk jaskółek. Na śniadanie kanapka z pomidorem i pasztetem, obiad w knajpce przy promenadzie. Spacer nad jezioro wcześnie rano, gdy miasto jeszcze śpi, gdy słychać tylko plusk wody.

Wreszcie w domu, rozpakowywanie walizki, powrót do codzienności. Kawa w ulubionym kubku, wizyta w warzywniaku, śniadanie na dachu. Wróciłam 🙂

 

Kurczak i marchewki w marynacie miodowej

(2-3 porcje)

  • ok. 500 g kurczaka (np. podudzia)
  • ok. 10 małych marchewek
  • 2 łyżki miodu
  • odrobina wody
  • 1 łyżeczka curry
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki imbiru
  • pieprz i sól

Marchewki umyć i obrać, przekroić na połówki. Kurczaka umyć, osuszyć i oprószyć solą i pieprzem. Miód wymieszać z odrobiną wody, szczyptą pieprzu i soli i przyprawami, natrzeć kurczaka i marchewki marynatą.

Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i wysmarować odrobiną oliwy. Wyłożyć kurczaka i marchewki na blachę, przykryć szczelnie folią aluminiową i piec w piekarniku nagrzanym do 190ºC przez około 60 minut.

 

DSC_3598

 

Odkąd w moim warzywniaku pojawiły się czerwone pomarańcze zima nie wydaje się być już taka straszna. Zupełnie zapomniałam o jabłkach, nie kupuję bananów i kiwi, nie interesują mnie mandarynki. Piję sok z pomarańczy, jem pomarańcze w pracy i w domu, ciesząc oko ich wspaniałym kolorem i delektując się ich słodyczą i soczystością. Dodaję również pomarańcze do różnych dań obiadowych - mięs, ryb, śniadań - owsianki, jogurtu z granolą, planuję także upiec ciasto z czeronymi pomarańczami. Tak, zima ma zdecydowanie smak czerwonej pomarańczy 🙂

Pieczony pstrąg w czerwonych pomarańczach

(2 porcje)

  • 2 pstrągi (wypatroszone tuszki)
  • 3 czerwone pomarańcze (można zastąpić zwykłymi)
  • 2 łyżeczki suszonego lub świeżego tymianku
  • sól, pieprz

Pstrągi umyć, osuszyć, natrzeć solą i pieprzem. Wycisnąć sok z 1 pomarańczy, wymieszać z tymiankiem i natrzeć mieszanką ryby. 2 pomarańcze obrać ze skórki i pokroić w plasterki. Ryby ułożyć na folii aluminiowej (można ją lekko natłuścić, by ryby nie przywarły). Na pstrągach ułożyć pokrojone pomarańcze i zawinąć folią. Ryby położyć na blaszce lub w naczyniu żaroodpornym i piec w piekarniku nagrzanym do 190°C przez około 30-40 minut (po 30 minutach można odwinąć folię, by lekko zrumienić ryby). Ryby podawać z kaszą pęczak, ziemniakami lub ryżem.

 

DSC_9879

Przedpołudnie pod znakiem porządków w całym domu i zakupów (tak na marginesie - drogie Panie, nie bierzcie swoich mężczyzn na zakupy do galerii handlowych - te tłumy znudzonych i nieszczęśliwych panów za każdym razem wzbudzają we mnie współczucie). Za to wieczór spokojny, z dobrą kawą i filmem i perspektywą wolnej niedzieli. Uwielbiam weekendy <3

Zupa krem z soczewicy i pieczonych warzyw

  • 2 marchewki
  • 2 pietruszki
  • 1/4 selera
  • 1/2 małego pora
  • 2 pomidory
  • 1/2 główki czosnku
  • oliwa z oliwek
  • pieprz, sól
  • 1 szklanka soczewicy
  • 1 1/2 - 2 l bulionu warzywnego (w wersji bezglutenowej nie z kostki)
  • 1 łyżeczka curry
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej
  • odrobina papryki ostrej (w zależności od preferencji)

Warzywa umyć, obrać, pokroić na części.Czosnek pozostawić w łupince. Umieścić na blaszce, skropić oliwą, posolić i wstawić na około 40 minut do piekarnika (przykryć folią aluminiową) lub aż będą miękkie. Upieczony czosnek obrać (dzięki pieczeniu w łupince będzie miękki i słodki) i wszystkie warzywa i soczewicę wrzucić do bulionu i gotować aż soczewica będzie miękka. Zupę zmiksować blenderem i doprawić solą, pieprzem, curry i papryką do smaku.

Ta sałatka jest genialna. Nie wiem jak to się stało, że Mama zaczęła ją robić, ale dzięki jej za to. Gdy w lodówce pojawia się duża miska tej boskiej mieszanki smaków, nie jem nic innego. Najlepsza jest na drugi dzień po zrobieniu, gdy smaki dokładnie się połączą. Kwaskowaty sok z cytryny, delikatny kurczak i makaron ryżowy, słodkawa marchewka i ostry szczypiorek... Poezja!

Sałatka mojej Mamy*

(duża miska)

  • 200 g makaronu ryżowego
  • 2 podwójne piersi z kurczaka
  • pęczek szczypioru
  • 6 marchewek
  • sok z około 1 1/2 cytryny
  • pieprz, sól

Makaron przygotować według wskazań na opakowaniu (zalać wrzątkiem i poczekać aż zmięknie). Piersi z kurczaka umyć, osuszyć, pokroić w kostkę i podsmażyć na niewielkiej ilości oleju, doprawiając solą i pieprzem. Marchewki obrać, zetrzeć na tarce o grubych oczkach i poddusić na patelni do miękkości, dodając szczyptę soli i dolewając odrobinę wody. W jednej misce wymieszać makaron ryżowy pocięty na małe kawałki (nożem lub nożyczkami), kurczaka i marchewkę. Posiekać szczypiorek i również dodać do sałatki. Do smaku dodać sok z cytryny (ilość w zależności od upodobań), pieprz i sól. Sałatkę można podawać na ciepło lub na zimno.

* przepis na sałatkę Mama zaczerpnęła od swojej siostry 🙂

Niepostrzeżenie nadeszła połowa listopada, klony koło bloku straciły wszystkie liście, wiatr wieczorami świszcze za oknem, w warzywniaku króluje kiszona kapusta, jabłka, selery i pory. Tęsknię za latem, za ciepłymi promieniami słońca na twarzy, za truskawkami, wiśniami, fasolką szparagową. Tylko zioła w doniczce, przyniesione z balkonu, gdy rozetrze się je między palcami i przymknie oczy, przywołują letnie wspomnienia. W dni takie jak ten, zimne i pochmurne, gorąca, intensywnie pomarańczowa zupa rozgrzewa i rozwesela.

 

Zupa z pieczonej dyni i pomidorów

(ok. 4 porcje)

  • ok. 1 kg dyni
  • 4 pomidory (mogą być również z puszki, wtedy ich nie pieczemy)
  • 1 1/2 l bulionu warzywnego (w wersji bezglutenowej nie z kostki)
  • kilka gałązek rozmarynu
  • pieprz, sól
  • oliwa z oliwek
  • suszony lub świeży imbir (opcjonalnie)

DSC_8245

Dynię pokroić na kilka części, usunąć nasiona. Pomidory przekroić na pół, usunąć zielone części. Warzywa ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, pokropić oliwą, oprószyć solą. Na wierzchu ułożyć gałązki rozmarynu. Piec w piekarniku nagrzanym do 190°C przez około 40 minut, aż dynia zmięknie.

Zagotować bulion, wrzucić do niego pomidory i miąższ z dyni (bez skóry), chwilę pogotować. Zmiksować zupę na gładki krem, doprawić do smaku solą i pieprzem (można ewentualnie dodać odrobinę imbiru).

Zupę podawać gorącą, najlepiej smakuje  z kleksem kwaśnej śmietany.

 

DSC_8281

Pierwszy z serii zaległych przepisów, ukrytych gdzieś w zakamarkach mojego komputera.  Soczysty, słodko- orientalny kurczak, w sam raz na obiad. Najlepiej smakuje w towarzystwie ryżu. Smacznego!

Kurczak (prawie) orientalny

  • 6 udek z kurczaka
  • 2 łyżki octu ryżowego
  • 6 łyżek sosu sojowego (w wersji bezglutenowej musi być gluten free)
  • 3 łyżki miodu
  • pieprz, sól
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej

Kurczaka umyć i osuszyć ręcznikiem papierowym. Natrzeć solą i pieprzem. Wymieszać w miseczce ocet ryżowy, sos sojowy, miód i paprykę słodką. Marynatą zalać kurczaka i odstawić na minimum godzinę (lub na noc do lodówki). Kurczaka piec (najlepiej w rękawie do pieczenia, będzie soczysty) przez około 90 minut w temperaturze 190°C.

DSC_2964

Wieczór, który zapowiada nadchodzącą jesień. Siedzę pod kocem, w swetrze, z kubkiem gorącej piernikowej kawy i stertą książek kucharskich pod ręką. Szukam inspiracji do tworzenia jesiennych potraw. I chociaż w kuchni mam jeszcze pomidory przywiezione z ogródka Mamy, to myślę już o tych wszystkich wspaniałościach z dynią, cynamonem, jabłkami, gruszkami i, jakże by inaczej, śliwkami <3, które pojawią się w mojej kuchni tej jesieni.

Kurczak ze śliwkami

(2-3 porcje)

  • 500 g kurczaka
  • 250 g śliwek
  • pieprz, sól
  • łyżeczka przyprawy do kurczaka (w wersji bezglutenowej musi być gluten free)
  • olej do podsmażenia kurczaka

Kawałki kurczaka (np. ćwiartki) umyć, osuszyć i natrzeć solą, pieprzem i przyprawą do kurczaka. Kurczaka zrumienić na patelni na niewielkiej ilości tłuszczu. Śliwki umyć, pozbawić pestek i pokroić w większą kostkę. Mięso ułożyć w naczyniu żaroodpornym (lub torebce do pieczenia, lub na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia), na wierzchu poukładać pokrojone śliwki. Piec w piekarniku nagrzanym do 190ºC przez około godzinę. Najlepiej smakuje z ryżem.

DSC_7017

Letnie wieczory. Po całym dniu upału siedzę sobie na dachu, w moim "ogródku", słucham cykania świerszczy i wdycham zapach lawendy. Myśli płyną swobodnie, nowe pomysły przychodzą do głowy, wszystko powoli się układa. Lato, trwaj...

Kurczak z miodem i lawendą

(2 porcje)

  • 2 piersi z kurczaka
  • 2 łyżki miodu
  • pieprz, sól
  • kilka gałązek lawendy

 

Piersi umyć, usunąć błonki, osuszyć je ręcznikiem papierowym i naciąć lekko wzdłuż. Natrzeć solą i pieprzem. Lawendę posiekać i wymieszać z miodem. Natrzeć kurczaka marynatą i odstawić (najlepiej na noc), by mięso przeszło aromatem lawendy. Kurczaka włożyć do woreczków/ rękawa do pieczenia i wstawić na ok. 25 minut do nagrzanego do 190°C piekarnika. Najlepiej smakuje z ryżem długoziarnistym.

DSC_6130