Przeskocz do treści

Ta sałatka jest genialna. Nie wiem jak to się stało, że Mama zaczęła ją robić, ale dzięki jej za to. Gdy w lodówce pojawia się duża miska tej boskiej mieszanki smaków, nie jem nic innego. Najlepsza jest na drugi dzień po zrobieniu, gdy smaki dokładnie się połączą. Kwaskowaty sok z cytryny, delikatny kurczak i makaron ryżowy, słodkawa marchewka i ostry szczypiorek... Poezja!

Sałatka mojej Mamy*

(duża miska)

  • 200 g makaronu ryżowego
  • 2 podwójne piersi z kurczaka
  • pęczek szczypioru
  • 6 marchewek
  • sok z około 1 1/2 cytryny
  • pieprz, sól

Makaron przygotować według wskazań na opakowaniu (zalać wrzątkiem i poczekać aż zmięknie). Piersi z kurczaka umyć, osuszyć, pokroić w kostkę i podsmażyć na niewielkiej ilości oleju, doprawiając solą i pieprzem. Marchewki obrać, zetrzeć na tarce o grubych oczkach i poddusić na patelni do miękkości, dodając szczyptę soli i dolewając odrobinę wody. W jednej misce wymieszać makaron ryżowy pocięty na małe kawałki (nożem lub nożyczkami), kurczaka i marchewkę. Posiekać szczypiorek i również dodać do sałatki. Do smaku dodać sok z cytryny (ilość w zależności od upodobań), pieprz i sól. Sałatkę można podawać na ciepło lub na zimno.

* przepis na sałatkę Mama zaczerpnęła od swojej siostry 🙂