Przeskocz do treści

Smak tiramisu nieodmiennie kojarzy mi się z wyjazdem do Rzymu. Do tej pory z uśmiechem wspominam wędrówki z M. krętymi uliczkami Trastevere, targi owocowo - warzywne, piękne słońce, pomidory z mozzarellą na śniadanie, młode domowe wino, uśmiechniętych ludzi, oświetloną ścieżkę spacerową nad Tybrem, Panteon, Koloseum, Kapitol, Palatyn, Forum Romanum, pizzę na cieniutkim cieście z musem z karczochów...

Czasami wracam wspomnieniami do rzymskich wakacji, robiąc różne wersje tiramisu (np. piernikowe, czekoladowe, klasyczne, tort tiramisu). Dzisiaj przedstawiam kolejną wersję tego wspaniałego deseru 🙂

DSC_5797

Rzymskie tiramisu <3 <3 <3

Deser a'la tiramisu

2 porcje

  • 250 g serka mascarpone
  • 250 g śmietanki 30%
  • 1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią
  • 1 łyżka cukru pudru
  • kilka okrągłych biszkoptów
  • ok. 200 ml mocnej kawy
  • 2 łyżki alkoholu, np. likieru Amaretto (u mnie nalewka wiśniowa)

Zaparzyć kawę, ostudzić i dodać alkohol. Śmietankę z cukrem pudrem i cukrem z wanilią ubić na sztywno, ciągle miksując dodawać mascarpone aż powstanie jednolita masa. Maczać biszkopty w kawie i układać warstwy w dużych filiżankach, miseczkach lub szklankach - biszkopty (2-4 na warstwę), połowa kremu, kakao (dwie takie kombinacje, ostatnią warstwą powinien być krem). Deser schłodzić przez jakiś czas w lodówce. Przed podaniem posypać wierzch kakao.

 

DSC_1827 - Kopia

2

Tiramisu. Delikatny krem, biszkopty z nutą likieru orzechowego i piernikowo- kakaowy wierzch. Deser na rozpoczęcie weekendu. Na wieczór z muzyką w tle i ulubioną lekturą. Na wieczór, gdy za oknem zimny wiatr i ciemność. Na wieczór, gdy odpoczywa się po ciężkim tygodniu. Na wieczór, gdy nic nie muszę, a wszystko mogę. Miłej soboty i niedzieli 🙂

Piernikowe tiramisu

(2 porcje)

Krem:

  • 250 g serka mascarpone
  • 150 g śmietanki kremówki
  • 3 łyżki cukru pudru

Do nasączenia biszkoptów:

  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 3 łyżki likieru orzechowego (lub innego)
  • ok. 150 ml mocnej kawy

Dodatkowo:

  • 2 łyżki kakao
  • 1 czubata łyżeczka przyprawy do piernika (ewentualnie cynamonu)
  • kilkanaście biszkoptów

Zaparzyć kawę, wymieszać z cukrem waniliowym, ostudzić i dodać alkohol. Kakao wymieszać z przyprawą do piernika. Zmiksować śmietankę na sztywno, na końcu dodając cukier puder. Ubitą śmietankę wymieszać z serkiem mascarpone. Maczać biszkopty w kawie i układać warstwy w filiżankach lub szklankach - biszkopty, krem, proszek kakaowo - piernikowy. Ostatnią warstwą powinien być krem. Deser schłodzić przez minimum godzinę w lodówce. Przed podaniem posypać wierzch warstwą kakao.

DSC_8507

4

Walizka już prawie rozpakowana, udało mi się przywieźć do Gdańska trochę słońca, teraz czas na opowieść o rzymskich kulinarnych doznaniach:)

Codziennie rano wspólnie z M. (której bardzo dziękuję za gościnę!) zajadałyśmy się chlebem (który upiekłam i przywiozłam z Polski) z mozzarellą, pomidorem i bazylią. Do tego piłyśmy wspaniałą kawę (moim następnym zakupem będzie z pewnością kawiarka).

Zwiedzanie odbywało się od rana do nocy, więc w międzyczasie zatrzymywałyśmy się w kawiarniach na kawę- ja na cappuccino, a M. na espresso. Kawę pije się we Włoszech głównie na stojąco i do każdej filiżanki espresso podawana jest szklanka wody (najczęściej prosto z kranu- w Rzymie sławne są również źródełka w różnych częściach miasta, w których jest woda pitna).

Kawa

Oprócz zwiedzania zabytków nie mogłyśmy sobie odmówić odwiedzenia targów, na których królowały takie wspaniałości jak Limoncello (włoski likier cytrynowy o żółtej barwie), oliwy z oliwek, piękne pomidory i inne warzywa, zioła, kwiaty, owoce, makarony i wiele, wiele innych przysmaków. Polecam szczególnie targ na Campo de' Fiori- placu położonym koło Piazza Navona.

Targ

Targ4

 

Targ3

 

Targ2

We Włoszech obiad jada się koło południa, jednak prawdziwe biesiadowanie rozpoczyna się wieczorem. To wtedy otwierają się wszystkie restauracje, a uliczki zapełnia tłum ludzi i rozpoczyna się uczta. Polecam restauracje na Trastevere- takiej pizzy i makaronu nie jadłam nigdy w życiu. A do tego obowiązkowo młode wino domowej roboty (lub piwo- Peroni albo Birra Moretti). Jako przystawkę podaje się pieczywo, które macza się w oliwie z oliwek. Po kolacji pozwalałyśmy sobie jeszcze na tiramisu lub prawdziwe lody (moje serce podbiły szczególnie czekoladowe), które były po prostu obłędne!

 

Pizzapo lewej: pizza z musem z karczochów, po prawej pizza rustica

 

DSC_5590po lewej: chleb z oliwą, po prawej: pasta z kremowym sosem pomidorowym, mieloną cielęciną i parmezanem

 

Wino

młode wino domowej roboty- uderza do głowy 🙂

 

DSC_5797tiramisu <3

 

Lodylody: jogurtowe i pistacjowe, czekoladowe i kremowe

Uwielbiam podejście Włochów, dla których wspólne jedzenie w restauracji to cała ceremonia. Uwielbiam też to, że są uśmiechnięci, umieją cieszyć się życiem i nie przejmują się drobiazgami.

Wrzuciłam monetę do Fontanny di Trevi i mam nadzieję, że wrócę kiedyś do Rzymu:)

Do domu przywiozłam mnóstwo włoskich specjałów i książki kucharskie, więc na pewno na blogu pojawią się jakieś przepisy na włoską kuchnię.

Roma, ti amo!

 

Mój Tata nie za bardzo pochwala moje uzewnętrznianie się na blogu, ale mam nadzieję, że tym razem mi wybaczy, w końcu dziś Jego święto. Nie będę miała okazji złożyć Mu życzeń osobiście, ale mam nadzieję, że przeczyta ten wpis:)

To Tacie zawdzięczam zainteresowanie fotografią, przyrodą i miłość do Stinga i Raz Dwa Trzy. To On zabierał mnie na długie wyprawy po okolicy i pokazywał nowe rośliny, uczył jak się nazywają. To On wpoił mi, że umów należy dotrzymywać (Pacta sunt servanda- widzisz Tato, w końcu zapamiętałam!) i że nie ma co się martwić na zapas, bo najczęściej problemy same się rozwiązują w odpowiednim czasie.

Tata kojarzy mi się z plackami ziemniaczanymi (o czym pisałam tutaj) i ze skrzydełkami w miodzie. I z bałaganem w kuchni, gdy gotujemy razem. Chociaż aktualnie Tata wykonuje raczej czarną robotę, na przykład obiera warzywa i zmywa naczynia. Ale gotowanie w jego towarzystwie to sama przyjemność:)

To największy krytyk moich poczynań kulinarnych i fotograficznych- czasami bywa bezlitosny, ale jego krytyka jest bardzo pomocna i konstruktywna:)

Tato, wszystkiego najlepszego! Jak najwięcej szczytów do zdobycia, jak najwięcej roślin do sfotografowania i oznaczenia, spełnienia marzenia o sprzęcie do fotografowania ptaków i wyjeździe nad Biebrzę, samych sukcesów w pracy, dużo radości na co dzień i oczywiście pociechy z dzieci:)

Tort tiramisu z truskawkami

Biszkopt "rzucany"

(zmodyfikowany przepis: Moje Wypieki)

  • 5 jajek
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 3/4 szklanki cukru
  • szczypta soli

Oddzielić białka od żółtek i ubić białka na sztywną pianę ze szczyptą soli. Gdy piana będzie już prawie ubita dodawać cukier, potem żółtka i nadal ubijać. Przesianą mąkę przesiać i delikatnie wmieszać do ciasta. Dno tortownicy (20 - 22 cm) wyłożyć papierem do pieczenia, boków nie smarować tłuszczem. Ciasto wylać do tortownicy i piec w temperaturze  170ºC przez około 30 - 40 minut. Gorące ciasto wyjąć z piekarnika i opuścić je z wysokości około 60 cm na podłogę (zapobiegnie to opadnięciu w trakcie studzenia). Całkowicie wystudzić i przekroić na 3 blaty.

Krem z mascarpone

  • 500 g serka mascarpone
  • 2 żółtka
  • 100 g cukru pudru

Zmiksować żółtka z cukrem, a potem miksować dodając stopniowo mascarpone, aż do uzyskania gładkiej masy.

  • 300 ml kawy
  • kakao (do posypania)
  • 3 łyżki likieru Amaretto (lub innego alkoholu)
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • ok. 400-500 g truskawek

Zaparzyć kawę, wymieszać z cukrem waniliowym, ostudzić i dodać alkohol. Pierwszy blat biszkoptu nasączyć kawą, nałożyć 1/3 kremu i dokładnie rozsmarować. Krem posypać warstwą kakao i ułożyć pokrojone na plasterki truskawki. Analogicznie zrobić z drugim blatem. Trzeci blat również nasączyć kawą, rozsmarować resztę kremu, posypać kakao i ozdobić całymi truskawkami i miętą. Przed podaniem schłodzić w lodówce.

DSC_4651

Czekolada jest dobra na wszystko. Szczególnie gdy pogoda za oknem jest wciąż zimowa i najlepszym miejscem, by przeczekać niesprzyjającą aurę jest fotel/ łóżko, ciepły koc, dobra książka i filiżanka gorącej czekolady lub kilka jej kostek. Postanowiłam sprawdzić co stanie się, gdy połączy się tiramisu i czekoladę. I wyszło coś absolutnie pysznego:)

Czekoladowe tiramisu

(4 większe lub 6 mniejszych porcji)

  • 2 żółtka
  • 50 g cukru pudru
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 500 g serka mascarpone
  • 3 łyżki likieru Amaretto
  • 250 ml mocnej kawy
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • kakao do posypania
  • biszkopty

Zaparzyć kawę, dodać cukier waniliowy. Po ostudzeniu wlać Amaretto.  Czekoladę stopić w kąpieli wodnej (w misce ustawionej na garnku z gotującą się wodą) i ostudzić. Zmiksować żółtka z cukrem pudrem, cały czas miksując dodawać mascarpone.  Na końcu dodać czekoladę i zmiksować do połączenia wszystkich składników. Maczać biszkopty w kawie (nie za mocno- by się nie rozpadały) i układać warstwy w filiżankach lub miseczkach- biszkopty, krem, kakao (ostatnią warstwą powinien być krem). Deser schłodzić przez jakiś czas w lodówce. Przed podaniem posypać wierzch kakao.

W nocy myśli się najlepiej. Nic nie przeszkadza- tylko cisza i ja. Pomysły wpadają do głowy jeden po drugim. Plany na przyszłość jakoś same się układają. Nie wiem co przyniesie kolejny dzień, ale wiem, że na pewno będzie dobrze. Musi być.

 

Tiramisu

(2 porcje)

  • 1 żółtko (opcjonalnie)
  • 50 g cukru pudru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 250 g serka mascarpone
  • 3 łyżki likieru Amaretto (lub innego alkoholu z kilkoma kroplami olejku migdałowego)
  • kakao (do posypania)
  • 150-200 ml mocnej kawy
  • ok. 18 biszkoptów (u mnie okrągłe)

 Zaparzyć kawę, wymieszać z cukrem waniliowym, ostudzić i dodać alkohol. Zmiksować żółtko z cukrem pudrem, ciągle miksując dodawać mascarpone. Maczać biszkopty w kawie i układać warstwy w dużych filiżankach lub miseczkach- biszkopty, krem, kakao (ostatnią warstwą powinien być krem). Deser schłodzić przez jakiś czas w lodówce. Przed podaniem posypać wierzch kakao.

Tiramisu

(zmodyfikowany przepis stąd)